Pokazywanie postów oznaczonych etykietą formalności w UK. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą formalności w UK. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 8 marca 2016

Ban na wejście do sklepu w Anglii

Witajcie kochani

Trochę czasu minęło od kiedy cos pisałam. Mam jednak sporo spraw na głowie. Jestem m. in.w trakcie kursu angielskiego a właściwie zdawania już egzaminów (reading juz za mną). Do tego pogoda straszliwa stąd mało możliwości na fajne zdjęcia.

Wczoraj jednak stało się coś o czym słyszałam tylko w opowieściach ,nie wierząc ,że to faktycznie możliwe.

Wybrałam się wczoraj rano na zakupy do jednego z funciaków. Moja córa zażyczyła sobie rękawiczek bez palców. Pomyślałam,że może właśnie w funciaku znajdę coś odpowiedniego i taniego, zważywszy na to ,że młoda wiecznie coś gubi.

Były różne rękawiczki,jednak takich bez palców nie było . Stwierdziłam ,że pójdę do innego sklepu. Przy samym wyjściu drogę zagrodził mi ochroniarz i "poprosił" abym udała sie z nim,nie tłumacząc mi  w ogóle o co chodzi. Stanął przed półką z rękawiczkami i tak zaczęła się moja bardzo nieprzyjemna przygoda :

O - zabrałaś rękawiczki ze stojaka
JA - słucham?! Nie mam żadnych rekawiczek ,możesz sprawdzić moje kieszenie
O - masz je na rekach
JA - to sa moje rekawiczki . Miałam je na sobie wchodząc do sklepu ,możesz to sprawdzić na kamerze
O - nieprawda , widziałem jak chowasz rekawiczkę
JA - nie chowałam tylko wyciągałam z kieszeni swoją rekawiczkę. jedną miałam cały czas na reku a druga była schowana żebym mogła obsługiwać telefon goła ręką. Zobacz sam - te rekawiczki sa używane
O - nieprawda ,ukradłas to
JA - pokaż mi film gdzie kradnę rękawiczki
O - Nie
JA - to wzywaj policję

Ochroniarz zaprowadził mnie do pokoju na zapleczu. Spotkałam tam pracownicę sklepu ,która powiedziała mi z rozbawieniem,że ochroniarz jest nowy i codziennie zatrzymuje bezpodstawnie po 3,4 osoby. Poprosiłam o rozmowę z managerem sklepu, jednak nie chciał w ogóle ze mną rozmawiać. Dosłownie uciekł kiedy poprosiłam go o rozmowę.

Przyjechała policja. Jeden z policjantów poszedł sprawdzić monitoring a policjantka została ze mną. Porozmawiałysmy troche o tej sytuacji . Powiedziała mi ,że niestety to nagminne ,że są wzywani do sklepów i ze najczęściej to fałszywe alarmy. Nadgorliwa ochrona to sól w oku bedfordzkiej policji.

Wrócił policjant z informacją,że wbrew temu co jest napisane na drzwiach sklepu kamera nie działa i nie mozna sprawdzic co się stało. Zostałam przeszukana,a poniewaz nic przy mnie nie znaleziono spisano raport. Policjant potwierdził jedynie,że rękawiczki które mam ze soba sa używane,że widać to na pierwszy rzut oka. Ucieszyłam sie ,że sprawa została rozwiązana ,jednak nie trwało to długo.
dowiedziałam się bowiem od managera ,że nie mogę przychodzić więcej do tego sklepu.

I tu mnie zatkało. Kiedy zapytałam czemu, poinformowano mnie ,że sklep w każdej chwili może podjac decyzje o nie wpuszczaniu do środka danego klienta bez podania powodu.

Kiedy wróciłam do domu napisałam skarge do głównego punktu obsługi klienta. Tam jednak również stwierdzono ,że to decyzja managera sklepu i tyle. Każdemu może zabronić i nie musi podawać powodu :D Zapytanie o podstawy prawne  - jakąs ustawę ,przepis, cokolwiek otrzymałam maila z informacją,że oni już nie będa się ze mna kontaktowac i mam do nich nie pisać.

Paranoja

Sprawę zgłosiłam do biura ochrony praw konsumenta ,jednak mnie mam większych nadziei na logiczna odpowiedź.

Wiecie,tu nie chodzi o to ,że nie moge tam wchodzić. Uważam jednak ,że to niesprawiedliwe aby ktoś na podstawie własnych widzi misie nazywał mnie złodziejem i decydował o tym gdzie moge zrobić zakupy a gdzie nie.

Za to muszę pochwalić zachowanie policji. Byli bardzo grzeczni ,w żadnym momencie nikt nie sugerował ,że coś ukradłam . Skrupulatnie wszystko sprawdzili i zostali ze mną aż do końca rozmowy z managerem aby zapobiec jakimkolwiek niedomówieniom.

A najbardziej rozczarowała mnie postawa samych władz funciaka. Ewidentnie maja gdzieś swoich klientów . Ba - nie mają żadnych skrupułów aby traktowac każdego klienta jako intruza. Ciekawa polityka muszę przyznać. Wyobrażacie sobie taką sytuację w Polsce?

piątek, 6 listopada 2015

Darmowe okulary dla dziecka w UK

Liczyłam się z tym,że moje dziecko przejmie jakąś wadę wzroku po mnie bądź dużym M,ale w głębi duszy miałam nadzieję,że stanie się inaczej.

Niestety. Młoda ma astygmatyzm i jedno oczko jest jak na razie dość słabe. Na badanie wzroku wybrałam się w czasie pobytu w Polsce. Lekarz przepisał okulary , zamówiliśmy je i tak oto mała m weszła do świata okularników.

Okulary przeżyły nasze wędrówki wakacyjne,córa zaakceptowała fakt,że musi nosić coś na twarzy i ogólnie wszystko szło dobrze do czasu kiedy nie poszła do szkoły. Pomimo moich próśb ,aby odkładać okulary do etui w czasie przerw żadna z nauczycielek tego nie dopilnowała i już po paru dniach szkoły, okulary zostały zepsute. Spadły na podłogę w stołówce.

Każdy wie jakie sa ceny okularów w Polsce,szczególnie kiedy potrzebne są specjalistyczne szkła. Zmartwiłam się,że czeka mnie kolejny niemały wydatek. A tu niespodzianka

Okazało się bowiem,że angielski NHS refunduje okulary dzieciom do 16 roku życia. Należy wybrać optyka ,który współpracuje z NHS (angielską służba zdrowia) i umówić się na spotkanie. My wybraliśmy Specsavers.

Jak przebiega cała procedura?

1. Należy umówić się na badanie wzroku. My zasugerowaliśmy lekarzowi ,aby przepisał córce receptę z Polski . Nasz okulista  w Polsce bada całą nasza rodzinę od lat i jestem zadowolona zawsze ze szkieł - chciałam zatem aby nie zmieniać nic skoro mała m dobrze widzi a recepta ma zaledwie 2 miesiące

2. Potem idzie się wybrać oprawki. I tutaj największe zaskoczenie. NHS funduje jedna parę a Specsavers parę dodatkową. Jeśli wybierzemy oprawki,które mają 100% dopłatę  - my płacimy 0 funtów a dostajemy 2 pary nowiutkich okularów. Można także wybrać jakieś markowe oprawki , wtedy należy dopłacić odpowiednio do wartości oprawek. Refundowane 100% oprawki miały cenę regularną (65-85 funtów).

Jedna para okularów jest ubezpieczona (nie ma znaczenia która) przez NHS. Oznacza to ,że w razie uszkodzenia,zgubienia bądź totalnego zniszczenia okularów dostajemy kolejne za darmo.

3. Na okularki czekaliśmy 2 tygodnie.

4. Młoda została także zapisana do eye clinic  - w ciągu roku zostanie zaproszona na badania


poniedziałek, 14 września 2015

Pierwszy dzień w angielskiej szkole

W końcu nadszedł tak długo oczekiwany przez moje dziecko dzień - pierwszy dzień w angielskiej szkole !

I jak się podobało? Było "bardzo,bardzo,bardzo,bardzo,bardzo,bardzo,bardzo,bardzo,bardzo fajnie ! "  - takie słowa usłyszałam od małej m kiedy odbierałam ja ze szkoły.

Rano kiedy szłyśmy razem na autobus , zastanawiałam się nad tym czy sobie poradzi ,czy jest dobrze ubrana i czy wszystko ma co mieć powinna. Dwa dni temu były co prawda u nas w domu nauczycielki młodej,wyjaśniały co nieco  - ale w Anglii nie zawsze wszystko jest tak oczywiste :).

Jedną z rzeczy ,która okazała się nie lada wyzwaniem było skompletowanie ubranka. Ubrania do szkoły są niby dostępne juz od lipca w wielu marketach ,można je również zamówić online ,ale....
No właśnie - ale .

 Każda szkoła ma swoje wymagania co do stroju,zarówno do codziennych zajęć jak i zajęć PE (czyli WFu). Dostałam niezłą nauczkę za swoja opieszałość - wydawało mi się,że wszystko kupię od ręki  i zaczęłam pomalutku kupować wszystko dopiero któregoś tam sierpnia. Okazało się,że wiele rzeczy było juz niedostępnych i tak : nie było danego koloru,danego rozmiaru,danego fasonu. Spodenek np np PE szukałam przez 3 tygodnie - były dostępne w wielu sklepach ,ale inny kolor :P. Dres do ćwiczeń to mój ulubiony temat. O całości w wymaganym kolorze i fasonie mogłam zapomnieć,ostatecznie kupiłam spodnie w jednym sklepie a bluzę zamówiłam na Ebayu (z czego bluza jest na 5-6 lat,bo na 4-5 już nie ma ).

Nie wiem czy tak jest wszędzie ,czy jest to kwestia tej właśnie konkretnej szkoły - ale muszę przyznać,że napociłam się co niemiara aby wszystko było dokładnie takie jak życzy sobie dyrekcja. Gwoli ciekawostki, już pierwszego dnia nauczycielka małej m poprosiła mnie abym kupiła jednak inna butelkę na wodę, bo.... "normally, we use different kinds of bottles" .

Jak wygląda przykładowa wyprawka do szkoły angielskiej (dla dziewczynki) :

kolory każdej rzeczy ustala szkoła
- sukienka
- spódnica z zakładkami
- spodnie
- bluzki białe z kołnierzykiem i krótkim rękawem
- bluzki białe z kołnierzykiem i długim rękawem
- bluzki białe polo
- bluzki białe T-shirt (na zajęcia PE)
- cardigan
- bluzka /sweterek
- rajstopy
- skarpetki białe
- buty czarne codzienne
- buty tenisówki na PE
- szorty na PE
- dres na PE

- torba na książki
- torba na strój do PE
- butelka na wodę

- naklejki na ubrania

Koszt takiej wyprawki to ok. £100  . Wszystko zależy od jakości odzieży. Np cardigan w Tesco kosztuje 7 a niemal identyczny tylko na zamówienie z logo szkoły - 14. 

W szkole małej m obiady są za darmo do 2 klasy włącznie. Jak z ich jakością dowiem się dopiero jutro ,bo jeszcze w piątek zamknięta była stołówka. 


Jak wyglądał zatem pierwszy dzień szkoły?


Zbiórka pod klasą młodej była o 8.40. Wtedy właśnie 2 główne nauczycielki otworzyły bramkę i zaczęły wpuszczać do klasy. Każde dziecko wchodziło pojedynczo ,Pani je witała a mama lub tata dostawali upominek do szkoły - torebkę kawy,czekoladę,ciasteczka i opakowanie chusteczek aby otrzeć łzy  rozstania :). I tyle . Bye,bye ,see you later


Kiedy wróciłam po córkę o 15.15, była cała rozpromieniona. Dowiedziałam się,że cały dzień się bawili  - malowali,tańczyli, bawili się w ogródku w piaskownicy i oglądali także bajki. W czasie krótkiej przerwy dostali poczęstunek w postaci mleka i owoców. Nie wiem jak mała m się z nimi dogadała,ale Pani była zadowolona i powiedziała ,że wszystko jest ok i ,że za jakiś czas córa na pewno zacznie rozumieć i mówić. 


A mi spadł kamień z serca,bo martwiłam się ,że będzie płacz :D


piątek, 26 czerwca 2015

Jak zapisać dziecko do szkoły podstawowej w Anglii

Pora wakacyjna,ale ponieważ zakończyłam wszystkie formalności a propos szkoły dla mojej córki  - postanowiłam opublikować post o tym jak skutecznie zapisać dziecko do angielskiej szkoły podstawowej (primary school).

http://www.ohpopsi.com/


Zacznę od tego ,że o szkole przypomniała mi moja znajoma. Gdyby nie ona, prawdopodobnie przegapiłabym termin składania podań i potem musiałabym to odkręcać.

Od czego zacząć ?



Na początek możemy zapoznać się ze stroną rządową . Następnie przechodzimy na stronę lokalnego councilu i szukamy zakładki SCHOOL ADMISSIONS .

Na stronie councilu znajdziemy po pierwsze informację kiedy nasze dziecko powinno się starać o przyjecie do szkoły i kiedy zacznie rok szkolny. Aby zgłosić nasze dziecko do danej szkoły wypełniamy specjalny formularz,do pobrania ze strony councilu bądź do wypełnienia online. Ja złożyłam wniosek online. Musiałam stworzyć swój profil aby później podglądać na bieżąco postęp mojej sprawy.

Jak wybrać szkołę?  To chyba najtrudniejsze. Można iść po najmniejszej linii oporu i wybrać po prostu trzy najbliżej naszego miejsca zamieszkania. Każda szkoła ma swoją stronę i tam własnie możemy się czegoś o niej dowiedzieć.

 Ja wybrałam szkołę z polecenia. Trudno niestety w sieci znaleźć wiele opinii,często trzeba zdać się na znajomych bądź iść na dni otwarte danej szkoły. Zależało mi na tym aby w klasie było niewiele dzieci ,aby nauczyciel mógł poświecić więcej czasu danemu uczniowi,żeby było bezpiecznie i w miarę blisko.

W formularzu uzupełniamy podstawowe informacje, wybieramy trzy szkoły, wpisujemy dane osobowe dziecka, zaznaczamy czy dziecko wymaga dodatkowej uwagi (special educational needs),kiedy np nie mówi po angielsku. Ja wypełniając formularz nie uzupełniłam tej informacji, zaznaczyłam ,ze nie potrzebuje . Na szczęście później i tak dostajemy formularz tym razem ze szkoły gdzie możemy to uzupełnić.

Na wyniki czekaliśmy 4 miesiące. Info o terminie rozpatrzenia naszych wniosków znajdziemy na stronie councilu. Pocztą przychodzi list ,w którym mamy podane wyniki. Jeśli je akceptujemy musimy poczekać tym razem na list ze szkoły lub odwołać się jeśli nie zgadzamy się z podjętą decyzją.
List ze szkoły przyszedł bardzo szybko. Załączony był dość szczegółowy kwestionariusz. Musieliśmy w nim kolejny raz podać dane naszej córy, zaznaczyć jakimi językami się posługuje, jaką religię wyznaje, jakie wykazuje umiejętności a także napisać w paru zdaniach jak my postrzegamy nasze dziecko (w czym jest dobra, z czym sobie radzi bądź nie).

Dołączone było również zaproszenie na dzień otwarty,aby każdy rodzic mógł spotkać się z przyszłą nauczycielką naszego dziecka,obejrzeć szkołę,klasę i odebrać tzw pakiet startowy ( zawierający informacje na temat planu nauki, mundurków szkolnych itp).

Spotkanie było bardzo sympatyczne. W sali gimnastycznej nauczycielki przygotowały spotkanie prezentację , był poczęstunek dla dzieci i rodziców, każdy nauczyciel opowiedział o tym czym się zajmuje. Później można było przejść do klas i tam mała m oszalała. Klasa wraz z przylegającym ogrodem to jeden wielki plac zabaw . Kolorowo ,mnóstwo zabawek , książeczek , wszelkich pomocy naukowych . W ogródku zielnik ,huśtawki.... Raj dla dziecka. Moja córka nie chciała stamtąd wyjść.

Informacja o tym ,że córka dopiero uczy się angielskiego i niewiele rozumie nie zrobiła na wychowawczyni wielkiego wrażenia. Powiedziała nam tylko ,że to całkowicie normalna sytuacja i aby się nie martwić ,bo bardzo szybko się nauczy. Jest jedynym dzieckiem w klasie ,które nie mówi po angielsku i dzięki temu nauczyciel będzie mógł sprawniej uczyć ją języka.

Została nam tylko wizyta domowa wychowawczyni  i od połowy września zacznie się nowy etap w życiu mojego dziecka. Jak na razie bardzo się cieszy ,że idzie do szkoły. Zobaczymy co we wrześniu :)

Ja z kolei moi czytelnicy wyjeżdżam na miesiąc do Polski . Liczę na to ,że przywiozę stamtąd dużo ciepłych uczuć i pięknych zdjęć.


czwartek, 15 stycznia 2015

Tymczasowe prawo jazdy w UK

Stało się ! W końcu mam moje tymczasowe prawko (provisional driving license) i walczę dzielnie za kółkiem po prawej stronie.

Na autostradzie nie wolno jeździć posiadaczom tymczasowego prawa jazdy

1. Kto może wystąpić o takie prawo jazdy kategorii B1?

- w Wielkiej Brytanii należy przebywać dłużej niż 185 dni
- należy mieć skończone minimum 17 lat
- należy spełniać wymogi  zdrowotne  - w okularach ,soczewkach lub bez nich musimy umieć odczytać tablicę rejestracyjną z odległości 20m  (nie przechodzimy żadnych badań lekarskich  - musimy jedynie złożyć oświadczenie)
- nie możemy mieć zakazu prowadzenia
- musimy posiadać dokument tożsamości (dowód bądź paszport)
- musimy posiadać National Insurance Number (numer ubezpieczenia),info jak go otrzymać TUTAJ

2. Jak aplikować?


niedziela, 30 listopada 2014

Telefony w mojej głowie

Po prawie roku pobytu w Anglii nachodzą mnie coraz częściej pewne refleksje ,przemyślenia. Zaczynam dostrzegać pewne sprawy ,które delikatnie rzecz ujmując zaczynają mnie wyprowadzać z równowagi.

Nie jest tego na razie zbyt wiele na szczęście ,ale o jednej rzeczy muszę napisać ,a tym samym może pomóc osobom z podobnym problemem.

Mowa o phone scams  - nękające telefony od przeróżnych firm ,często płatne .

Chyba każdy spotkał się  w Polsce z nachalnymi ankieterami . Nieraz pamiętam siebie jak cedząc przez zęby słowa"tłumaczyłam" pani/panu ,żeby więcej do mnie nie dzwonił,że nie mam czasu itp . Wtedy mnie to trochę denerwowało ,ale zwykle po takiej niezbyt miłej rozmowie wszyscy sobie odpuszczali.

Tu w Anglii tak nie jest. Oj nie - tutaj Twoje NO to MAYBE dla każdego konsultanta/ankietera.


czwartek, 6 listopada 2014

Nie taka przeprowadzka straszna...

Witajcie kochani

Ostatnie dni to istne wariactwo. Po paru miesiącach szukania znaleźliśmy w końcu mieszkanie gdzie mam nadzieję pomieszkamy dłuższy czas w ciszy i spokoju. 

Postaram się dzisiaj jak najdokładniej napisać o tym jak się skutecznie przeprowadzić ,jak znieść trudy kontaktu z agencją mieszkaniową i przy okazji nie zwariować. 


http://mrg.bz/FPela3

To co , może od początku...

wtorek, 29 lipca 2014

Wizyta pielęgniarki środowiskowej - Health Visitor

Parę dni temu odebrałam tajemniczy telefon. Pani chciała rozmawiać z kimś o imieniu mojej córki . Po krótkich wyjaśnieniach okazało się ,że Pani jest z NHS (angielska służba zdrowia) ,jest pielęgniarką środowiskowa i zamierza nas odwiedzić aby porozmawiać o małej m ,ocenić jej stan zdrowia itp.

Dzisiaj odbyła się taka wizyta . Duży M przyjechał z pracy aby również uczestniczyć w spotkaniu. Bałam się poza tym,ze nie poradzę  sobie z moim angielskim . Jak zwykle martwiłam się na zapas. Ciekawe czy kiedyś przyjdzie ten dzień kiedy bez żadnego stresu będę wydobywać z siebie słowa :D.

Jak taka wizyta przebiegała? O czym rozmawialiśmy? Już piszę:


środa, 9 lipca 2014

Jak szukać pracy w Anglii

Mój M jak pisałam Wam wcześniej, przybył na Wyspy już z podpisanym kontraktem . Z córką dojechałyśmy po pół roku kiedy było już wiadomo ,że praca jest ok,że nie będzie żadnych problemów mieszkaniowych itp . Podziwiam mojego męża ,że tak zgrabnie sobie ze wszystkim poradził i wbrew opiniom innych udało mu się nas sprowadzić tak szybko.

Od tamtej pory minął rok i mój M postanowił potoczyć swoją karierę we właściwym kierunku ,a właściwie to nadać jej określonego tempa, bo firma w której pracował nie przewidywała awansów ani żadnych szkoleń. Ponieważ kontrakt był roczny należało podjąć decyzję - zostać czy szukać czegoś innego . Wyszło na to,że kontraktu nie przedłużył.

Nie powiem żeby nie była to stresująca sytuacja . W UK jeszcze pracy mój mąż nie szukał,więc nie wiedzieliśmy jak to tak naprawdę wygląda. Jedyne informacje na temat bedfrodzkiego rynku pracy mieliśmy od znajomych  ,którzy mówili ,że w Bedford absolutnie nie ma pracy a jak jest to sama najgorsza najmniej opłacana praca fizyczna. Bo i tu UWAGA : dobra praca jest jedynie dla Anglików.

Ponieważ nasze rachunki nie są zbyt niskie ,zresztą rachunki w UK zazwyczaj niskie nie są :) , należało zachować ciągłość finansową. Decyzja była jednoznaczna - M szuka docelowo pracy w swojej branży ,ale jeśli będzie miał propozycje tzw tymczasówki to też z niej skorzysta  - póki nie znajdzie tego co go interesuje.

Podam może jakie mój mąż ma kwalifikacje  - myślę,że to będzie pomocne jak sami będziecie myśleć o tym do jakiego typu pracy  chcecie się zgłosić.

- wykształcenie średnie, język angielski (db+ w mowie - co oznacza ,że konwersacja nie sprawia mu większych problemów, podobno gorzej z pisaniem  - ale ja tego nie zauważyłam . To ja zawsze tkwię nad napisaniem czegoś w nieskończoność a M pisze kolaboraty w 5 minut) , prawo jazdy B,C , obsługa kompa ze znajomością spraw technicznych , doświadczenie w branży ubezpieczeń komunikacyjnych (4 lata w PL i 1 rok w UK)

No to zaczynamy:

Po pierwsze poszukując pracy należy stworzyć CV  - i tu ważne - angielskie CV napisane wg angielskich zasad. Bez zdjęć ,bez daty urodzenia,bez określania narodowości. Tutaj ważniejsze są Wasze umiejętności ,a nie to jak wyglądacie albo ile macie lat. Od razu mówię ,że gro naszych rodaków uparcie wysyła polskie CV  i za żadne skarby świata nie dają się przekonać,że to ma jakiekolwiek znaczenie. Ja już wiem ,że ma. Wzór CV umieszczę za jakiś czas jak zaopatrzę się w skaner  - link wkleję tutaj.

Po drugie - warto jest skorzystać z licznych agencji pracy w mieście jak i z ogłoszeń na stronach internetowych . tworzymy sobie listę,drukujemy CV i odwiedzamy wszystkie agencje. M w każdej agencji informował ,że poszukuje pracy biurowej jak i tymczasowej. Reakcje na info o pracę biurową były interesujące -  w paru agencjach M od razu został zaproszony  na  krótką rozmowę  - jakiego typu to ma być praca,na jakie stanowisko,jaka branża.

Po jednym dniu wysyłania maili na określone ogłoszenia  i spacerze po wszystkich agencjach - odpowiedzi z 2 firm mailowo , 2 telefony z agencji celem umówienia spotkania  i 1 propozycja pracy tymczasowej. Kolejne dni przyniosły kolejne telefony i spotkania. W poniedziałek M poszukiwał pracy  a w czwartek szedł na spotkanie, jak się później okazało , swoimi nowymi przełożonymi.

Co zdecydowało ? Poza umiejętnościami w danej dziedzinie ? Myślę,że przede wszystkim wiara w siebie  i język . To co pisałam w jednym z postów - dobry angielski jest tutaj wyjątkowo istotnym czynnikiem . Warto się go uczyć jak najwięcej,szczególnie kiedy macie możliwość konwersacji z native speaker'ami . Poza tym nie bójcie się pytać o prace biurowe. Jeśli mieliście taką pracę w Polsce - możecie mieć również taką w UK. Jeśli wasz angielski kuleje a macie ambicje wyrwać się z obecnej pracy polecam zapisać się na kurs w Bedford College  - do którego można się dostać na darmowe zajęcia za pośrednictwem  agencji szkoleniowych (M zapisywał się jakoś chyba w maju na sierpień - należy przejść trochę testów,aby zakwalifikować się do odpowiedniej grupy,no a przede wszystkim znaleźć agencję,która oferuje taką możliwość) lub co tu dużo mówić - poświęcić trochę grosza na takie lekcje. Jeśli ktoś pobiera Work Tax Credit to można liczyć na jakąś zniżkę .Płatność za kurs można także rozłożyć na raty.

Aaa i jeszcze jedno  - do agencji nie polecam wchodzić ze spuszczoną głową i wszystkich informować,że Wasz angielski  jest słaby (chyba,że nie mówicie nic) . Jeśli człowiek ,z którym rozmawiacie w agencji to Polak  ,a mimo to rozmawia z Wami cały czas po angielsku (wiedząc,że jesteście jego rodakiem) - potraktujcie to jako komplement a nie złośliwość z jego strony. To oznacza jedynie tyle ,że Wasz angielski jest na tyle spoko ,że nie robi Wam różnicy w jakim języku rozmawiacie.

Uffffff.... tyle na dziś .Pozdrawiam moi kochani i życzę znalezienia wymarzonej pracy w Wielkiej Brytanii.




środa, 14 maja 2014

Rachunki,opłaty w Anglii

Witajcie moi drodzy !

Dzisiaj temat ,który interesuje wielu ,którzy planują wyjazd na wyspy,mianowicie rachunki ,z którymi musimy się liczyć, żyjąc w UK.

Od razu zaznaczam ,że podaję kwoty na dzień 14.05.2014 adekwatne do warunków mieszkaniowych jak i serwisów,dostawców,z których korzystam.

Opłaty za mieszkanie 2 pokojowe (one bedroom) ,bez gazu, w domu wiktoriańskim, pojedyncze okna , nieumeblowane ,ok. 2 km od centrum miasta.

czynsz : 380 Ł  - 500 Ł za miesiąc (oczywiście można płacić i 1000  - zależy od mieszkania i dzielnicy)


środa, 26 lutego 2014

Rejestracja w angielskiej przychodni

Aby korzystać z angielskiej służby zdrowia powinniśmy tuż po przyjeździe zarejestrować się do najbliższej przychodni ( Surgery). Opowiem jak to wyglądało  w moim przypadku. Rejestracja była niewiarygodnie krótka i bezbolesna :).

Najpierw mój mąż wziął druki rejestracyjne dla mnie i mojej córki . Druk dla każdej przychodni jest inny dlatego go nie wklejam. Musiałam uzupełnić dane adresowe ,etniczne i zaznaczyć czy choruje na jakąś przewlekłą chorobę.


poniedziałek, 13 stycznia 2014

O tym jak w paru prostych krokach zdobyć National Insurance Number

National Insurance Number - NIN , NINo czyli numer ubezpieczenia społecznego. Potrzebujemy go jeśli podejmujemy pracę w UK, chcemy założyć własną działalność czy też chcemy ubiegać się o benefity (zasiłki socjalne). Ten numer służy również do identyfikacji składek na fundusz emerytalny.

Napiszę zatem w jaki sposób ja stałam się posiadaczką w/w numeru. 

W pierwszej kolejności udałam się  do najbliższego Job centre . Niemal na samym wejściu wyznaczone były stanowiska dla petentów wyposażone w aparaty telefoniczne. Z telefonów można korzystać  bezpłatnie. Nie trzeba o tym nikogo informować . Przy każdym stanowisku jest mnóstwo ulotek z informacjami ,podane są numery telefonów .Jeśli mimo to mamy jakieś pytania,możemy skorzystać z pomocy przemiłych doradców na miejscu. Po wybraniu odpowiedniego numeru zgłasza się pracownik call center ,z którym możemy umówić nasze spotkanie -  interview w celu przyznania numeru ubezpieczenia.
Jak rozpocząć taką rozmowę: