Pokazywanie postów oznaczonych etykietą życie codzienne w UK. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą życie codzienne w UK. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 27 lutego 2020

Powrót ..... do pisania :)

Powrót do pisania mojego bloga w końcu stał się możliwy. Po latach zawirowań ,zmian i innych spraw ,które sprawiły ,że ta strona  popadła w niełaskę  - wracam.

Nie ukrywam ,że głównym powodem tej decyzji są maile i wiadomości od Was Kochani . Dziękuję za wszelkie miłe słowa ,zapytania  i zachęty do dalszego pisania. To bardzo miłe i niesamowicie motywuje do dalszego działania.

Planów w mojej głowie na posty jest sporo. Dużo zwiedzałam w międzyczasie , dużo wyzwań było przede mną. Postaram się w związku z tym przybliżyć Wam wiele spraw związanych z życiem w UK jak najdokładniej umiem , opowiem nieco o sprawach szkolnych , o egzaminie na prawo jazdy, o kupowaniu domu, o przeprowadzkach do innego miasta i wielu innych sprawach ,z którymi często musimy się tutaj na Wyspie borykać.

Nie zabraknie oczywiście zdjęć i relacji z naszych weekendowych i wakacyjnych wypadów , dzięki którym życie tutaj nabiera głębszego sensu i zaspokaja moją potrzebę bliskości z naturą.

Pierwszy post po przerwie już pod koniec tygodnia ,a zacznę od przedstawienia Wam miejsca gdzie obecnie mieszkam,a gdzie pragnęłam się przeprowadzić już ponad 3 lata temu. Stało się to w końcu  możliwe ,a ja nie posiadam się ze szczęścia bo uwielbiam to miasto i rejon Anglii.

Zapraszam do czytania

wtorek, 8 marca 2016

Ban na wejście do sklepu w Anglii

Witajcie kochani

Trochę czasu minęło od kiedy cos pisałam. Mam jednak sporo spraw na głowie. Jestem m. in.w trakcie kursu angielskiego a właściwie zdawania już egzaminów (reading juz za mną). Do tego pogoda straszliwa stąd mało możliwości na fajne zdjęcia.

Wczoraj jednak stało się coś o czym słyszałam tylko w opowieściach ,nie wierząc ,że to faktycznie możliwe.

Wybrałam się wczoraj rano na zakupy do jednego z funciaków. Moja córa zażyczyła sobie rękawiczek bez palców. Pomyślałam,że może właśnie w funciaku znajdę coś odpowiedniego i taniego, zważywszy na to ,że młoda wiecznie coś gubi.

Były różne rękawiczki,jednak takich bez palców nie było . Stwierdziłam ,że pójdę do innego sklepu. Przy samym wyjściu drogę zagrodził mi ochroniarz i "poprosił" abym udała sie z nim,nie tłumacząc mi  w ogóle o co chodzi. Stanął przed półką z rękawiczkami i tak zaczęła się moja bardzo nieprzyjemna przygoda :

O - zabrałaś rękawiczki ze stojaka
JA - słucham?! Nie mam żadnych rekawiczek ,możesz sprawdzić moje kieszenie
O - masz je na rekach
JA - to sa moje rekawiczki . Miałam je na sobie wchodząc do sklepu ,możesz to sprawdzić na kamerze
O - nieprawda , widziałem jak chowasz rekawiczkę
JA - nie chowałam tylko wyciągałam z kieszeni swoją rekawiczkę. jedną miałam cały czas na reku a druga była schowana żebym mogła obsługiwać telefon goła ręką. Zobacz sam - te rekawiczki sa używane
O - nieprawda ,ukradłas to
JA - pokaż mi film gdzie kradnę rękawiczki
O - Nie
JA - to wzywaj policję

Ochroniarz zaprowadził mnie do pokoju na zapleczu. Spotkałam tam pracownicę sklepu ,która powiedziała mi z rozbawieniem,że ochroniarz jest nowy i codziennie zatrzymuje bezpodstawnie po 3,4 osoby. Poprosiłam o rozmowę z managerem sklepu, jednak nie chciał w ogóle ze mną rozmawiać. Dosłownie uciekł kiedy poprosiłam go o rozmowę.

Przyjechała policja. Jeden z policjantów poszedł sprawdzić monitoring a policjantka została ze mną. Porozmawiałysmy troche o tej sytuacji . Powiedziała mi ,że niestety to nagminne ,że są wzywani do sklepów i ze najczęściej to fałszywe alarmy. Nadgorliwa ochrona to sól w oku bedfordzkiej policji.

Wrócił policjant z informacją,że wbrew temu co jest napisane na drzwiach sklepu kamera nie działa i nie mozna sprawdzic co się stało. Zostałam przeszukana,a poniewaz nic przy mnie nie znaleziono spisano raport. Policjant potwierdził jedynie,że rękawiczki które mam ze soba sa używane,że widać to na pierwszy rzut oka. Ucieszyłam sie ,że sprawa została rozwiązana ,jednak nie trwało to długo.
dowiedziałam się bowiem od managera ,że nie mogę przychodzić więcej do tego sklepu.

I tu mnie zatkało. Kiedy zapytałam czemu, poinformowano mnie ,że sklep w każdej chwili może podjac decyzje o nie wpuszczaniu do środka danego klienta bez podania powodu.

Kiedy wróciłam do domu napisałam skarge do głównego punktu obsługi klienta. Tam jednak również stwierdzono ,że to decyzja managera sklepu i tyle. Każdemu może zabronić i nie musi podawać powodu :D Zapytanie o podstawy prawne  - jakąs ustawę ,przepis, cokolwiek otrzymałam maila z informacją,że oni już nie będa się ze mna kontaktowac i mam do nich nie pisać.

Paranoja

Sprawę zgłosiłam do biura ochrony praw konsumenta ,jednak mnie mam większych nadziei na logiczna odpowiedź.

Wiecie,tu nie chodzi o to ,że nie moge tam wchodzić. Uważam jednak ,że to niesprawiedliwe aby ktoś na podstawie własnych widzi misie nazywał mnie złodziejem i decydował o tym gdzie moge zrobić zakupy a gdzie nie.

Za to muszę pochwalić zachowanie policji. Byli bardzo grzeczni ,w żadnym momencie nikt nie sugerował ,że coś ukradłam . Skrupulatnie wszystko sprawdzili i zostali ze mną aż do końca rozmowy z managerem aby zapobiec jakimkolwiek niedomówieniom.

A najbardziej rozczarowała mnie postawa samych władz funciaka. Ewidentnie maja gdzieś swoich klientów . Ba - nie mają żadnych skrupułów aby traktowac każdego klienta jako intruza. Ciekawa polityka muszę przyznać. Wyobrażacie sobie taką sytuację w Polsce?

czwartek, 24 grudnia 2015

Wiosenne Święta

Dziś Wigilia.

Za oknem mało zimowo :). W ostatnią sobotę za oknem prawie 17 stopni. Kwiaty kwitną , ptaki śpiewają... prawie wiosna.

W takich właśnie okolicznościach przyrody życzę Wam wszystkim Wesołych Świąt !!!!


piątek, 6 listopada 2015

Darmowe okulary dla dziecka w UK

Liczyłam się z tym,że moje dziecko przejmie jakąś wadę wzroku po mnie bądź dużym M,ale w głębi duszy miałam nadzieję,że stanie się inaczej.

Niestety. Młoda ma astygmatyzm i jedno oczko jest jak na razie dość słabe. Na badanie wzroku wybrałam się w czasie pobytu w Polsce. Lekarz przepisał okulary , zamówiliśmy je i tak oto mała m weszła do świata okularników.

Okulary przeżyły nasze wędrówki wakacyjne,córa zaakceptowała fakt,że musi nosić coś na twarzy i ogólnie wszystko szło dobrze do czasu kiedy nie poszła do szkoły. Pomimo moich próśb ,aby odkładać okulary do etui w czasie przerw żadna z nauczycielek tego nie dopilnowała i już po paru dniach szkoły, okulary zostały zepsute. Spadły na podłogę w stołówce.

Każdy wie jakie sa ceny okularów w Polsce,szczególnie kiedy potrzebne są specjalistyczne szkła. Zmartwiłam się,że czeka mnie kolejny niemały wydatek. A tu niespodzianka

Okazało się bowiem,że angielski NHS refunduje okulary dzieciom do 16 roku życia. Należy wybrać optyka ,który współpracuje z NHS (angielską służba zdrowia) i umówić się na spotkanie. My wybraliśmy Specsavers.

Jak przebiega cała procedura?

1. Należy umówić się na badanie wzroku. My zasugerowaliśmy lekarzowi ,aby przepisał córce receptę z Polski . Nasz okulista  w Polsce bada całą nasza rodzinę od lat i jestem zadowolona zawsze ze szkieł - chciałam zatem aby nie zmieniać nic skoro mała m dobrze widzi a recepta ma zaledwie 2 miesiące

2. Potem idzie się wybrać oprawki. I tutaj największe zaskoczenie. NHS funduje jedna parę a Specsavers parę dodatkową. Jeśli wybierzemy oprawki,które mają 100% dopłatę  - my płacimy 0 funtów a dostajemy 2 pary nowiutkich okularów. Można także wybrać jakieś markowe oprawki , wtedy należy dopłacić odpowiednio do wartości oprawek. Refundowane 100% oprawki miały cenę regularną (65-85 funtów).

Jedna para okularów jest ubezpieczona (nie ma znaczenia która) przez NHS. Oznacza to ,że w razie uszkodzenia,zgubienia bądź totalnego zniszczenia okularów dostajemy kolejne za darmo.

3. Na okularki czekaliśmy 2 tygodnie.

4. Młoda została także zapisana do eye clinic  - w ciągu roku zostanie zaproszona na badania


sobota, 3 października 2015

30 powodów ,dla których kocham Anglię

Po prawie dwóch latach czas na mini podsumowania. Myślę,że patrzę na pewne sprawy zdecydowanie bardziej obiektywnie niż wtedy kiedy tutaj przyjechałam,a zatem postanowiłam stworzyć dwie listy  - za co kocham i za co nie cierpię UK.

Dzisiaj ta bardziej optymistyczna :)

ZA CO KOCHAM ANGLIĘ:

- klimat (ciepło przez większość roku)
- mogę przechodzić przez ulicę w dowolnym miejscu
- mogę chodzić po trawnikach
- kiedy zgubię się na szlaku ,pojawię w miejscu gdzie muszę przejść przez jakąś bramę lub znajdę się na czyjejś posesji  nikt nie traktuje mnie jak intruza tylko stara mi się pomóc
- zwierzęta nieodłączną częścią krajobrazu (szlaki biegną przez pastwiska owiec,koni, krów/byków, kóz)
- cisza za oknem w nocy i w weekend (mimo bliskości jednej z głównych obwodnic)
- unikanie niewygodnych tematów (nie chcę odpowiadać,tłumaczyć się  - nie muszę,wystarczy po prostu nie kontynuować tematu)
- nie umaluję się, nie mam stosownej "kreacji " na wyjście z domu  - to nic. Nawet jak wyjdę w bieliźnie nikt nie zwróci na to uwagi . Ważne aby nie być nagim :P
- za minimalne wynagrodzenie można normalnie żyć
- moje wykształcenie nie jest najważniejsze  - najważniejsze są moje umiejętności
- produkty markowe dostępne dla przeciętnego zjadacza chleba
- dbałość o architekturę krajobrazu. Wszystko przycięte ,obsadzone ,przekopane na czas. Robi to ogromne wrażenie. W Polsce tak dba się głownie o duże parki - w Anglii tak dba się nawet o zielone ronda w mieście
- przepięknie zachowane ,często odrestaurowane dwory,pałace, zamki itp. Tak ,wiem ,że Anglia właściwie nie ruszona przez wojnę - ale szacunek za to ,że tak mocno dba się  tutaj o to co pozostało z dawnych czasów
- jeśli mam ochotę poopalać się,obejrzeć sobie cokolwiek w moim przenośnym telewizorze a może nawet pofarbować sobie włosy; w parku,na łące itp  - mogę to zrobić. Jeśli nie robię nic złego  - nikt nie zwróci mi uwagi
- kiedy płacę za produkt np 0.56p i kładę £20 banknot to  nikt nie płacze i nie jest na mnie obrażony,że nie mam drobnych
- kiedy coś mi się zepsuje idę do sklepu i wymieniam to lub dostaję zwrot pieniędzy
- kiedy przymierzam ubrania i wychodzę z przebieralni , obsługa ode mnie zabiera niechciane rzeczy albo donosi mi np inny rozmiar
- dziecku  do lat 16 przysługują darmowe okulary ,a w niektórych przypadkach nawet dwie pary ( o tym niedługo oddzielny post)
 - leki za darmo dla dzieci i seniorów
 - promocje w sklepach PRAWDZIWE !!! Czasem produkt w regularnej cenie np 79.99 dostępny za 24.99 , Buy 2 get 3 (zapłać za 2 weż 3), buy 1 get 1 free (jeden kupisz ,drugi za darmo), half price (pół ceny); clearance, reduced  itp - wyprzedaże produktów kiedy kończy się termin lub kiedy opakowanie jest uszkodzone
- savers - chemia za pół ceny
- funciaki - jeśli dany produkt ,który regularnie kupujesz kosztuje powyżej 1 funta - to jest miejsce dla Ciebie. w zależności od sklepu można dostać pewne towary za 1/5 1/6 regularnej sklepowej ceny. żeby nie było kolorowo - funciaki zawierają cała masę produktów,których absolutnie nie opłaca się kupować bo ich cena regularna wynosi np po 20 kilka p .
- place zabaw - czasami po 5 na jednym osiedlu
 - przychodnie i szkoły na każdym kroku
- właściwie brak szczekających/wyjących psów
- spokój na drogach - uważam ,że Brytyjczycy  nie są najlepszymi kierowcami, ALE  rzadko kiedy szarżują. Są dość cierpliwi,nie wyprzedzają się na potęgę - dzięki zatoczkom tzw zamulacze udostępniają miejsce szybszym od siebie pojazdom ; nie trąbią aż tak (chyba,że w Londynie) - ogólnie rzecz biorąc jazda po brytyjskich drogach jest mało stresująca.
 - apropos powyższego punktu - autostrady,obwodnice, ogólnie rzecz biorąc drogi szybkiego ruchu  - W MEGA DUŻEJ ILOŚCI
 - mogę wejść bez problemu (idąc szlakiem) na pole golfowe,pastwisko, pole, las,często czyjś ogród lub gospodarstwo ,ponieważ właściciel określonego skrawka ziemi udostępnił go turystom - czasami jest to wręcz dziwne przechodzić obok ludzi ,którzy właśnie w swoim ogrodzie jedzą obiad :)
 - za wieczne hello , how are you, awwwww , sorry,thank you, no worries - mimo,ze z czasem wkurza to często pomaga przezwyciężyć niejednego doła.

Moja lista hejtów pewnie będzie pokrywać się częściowo z tą listą, ale to chyba naturalne ,że kij ma dwa końce :)


poniedziałek, 14 września 2015

Pierwszy dzień w angielskiej szkole

W końcu nadszedł tak długo oczekiwany przez moje dziecko dzień - pierwszy dzień w angielskiej szkole !

I jak się podobało? Było "bardzo,bardzo,bardzo,bardzo,bardzo,bardzo,bardzo,bardzo,bardzo fajnie ! "  - takie słowa usłyszałam od małej m kiedy odbierałam ja ze szkoły.

Rano kiedy szłyśmy razem na autobus , zastanawiałam się nad tym czy sobie poradzi ,czy jest dobrze ubrana i czy wszystko ma co mieć powinna. Dwa dni temu były co prawda u nas w domu nauczycielki młodej,wyjaśniały co nieco  - ale w Anglii nie zawsze wszystko jest tak oczywiste :).

Jedną z rzeczy ,która okazała się nie lada wyzwaniem było skompletowanie ubranka. Ubrania do szkoły są niby dostępne juz od lipca w wielu marketach ,można je również zamówić online ,ale....
No właśnie - ale .

 Każda szkoła ma swoje wymagania co do stroju,zarówno do codziennych zajęć jak i zajęć PE (czyli WFu). Dostałam niezłą nauczkę za swoja opieszałość - wydawało mi się,że wszystko kupię od ręki  i zaczęłam pomalutku kupować wszystko dopiero któregoś tam sierpnia. Okazało się,że wiele rzeczy było juz niedostępnych i tak : nie było danego koloru,danego rozmiaru,danego fasonu. Spodenek np np PE szukałam przez 3 tygodnie - były dostępne w wielu sklepach ,ale inny kolor :P. Dres do ćwiczeń to mój ulubiony temat. O całości w wymaganym kolorze i fasonie mogłam zapomnieć,ostatecznie kupiłam spodnie w jednym sklepie a bluzę zamówiłam na Ebayu (z czego bluza jest na 5-6 lat,bo na 4-5 już nie ma ).

Nie wiem czy tak jest wszędzie ,czy jest to kwestia tej właśnie konkretnej szkoły - ale muszę przyznać,że napociłam się co niemiara aby wszystko było dokładnie takie jak życzy sobie dyrekcja. Gwoli ciekawostki, już pierwszego dnia nauczycielka małej m poprosiła mnie abym kupiła jednak inna butelkę na wodę, bo.... "normally, we use different kinds of bottles" .

Jak wygląda przykładowa wyprawka do szkoły angielskiej (dla dziewczynki) :

kolory każdej rzeczy ustala szkoła
- sukienka
- spódnica z zakładkami
- spodnie
- bluzki białe z kołnierzykiem i krótkim rękawem
- bluzki białe z kołnierzykiem i długim rękawem
- bluzki białe polo
- bluzki białe T-shirt (na zajęcia PE)
- cardigan
- bluzka /sweterek
- rajstopy
- skarpetki białe
- buty czarne codzienne
- buty tenisówki na PE
- szorty na PE
- dres na PE

- torba na książki
- torba na strój do PE
- butelka na wodę

- naklejki na ubrania

Koszt takiej wyprawki to ok. £100  . Wszystko zależy od jakości odzieży. Np cardigan w Tesco kosztuje 7 a niemal identyczny tylko na zamówienie z logo szkoły - 14. 

W szkole małej m obiady są za darmo do 2 klasy włącznie. Jak z ich jakością dowiem się dopiero jutro ,bo jeszcze w piątek zamknięta była stołówka. 


Jak wyglądał zatem pierwszy dzień szkoły?


Zbiórka pod klasą młodej była o 8.40. Wtedy właśnie 2 główne nauczycielki otworzyły bramkę i zaczęły wpuszczać do klasy. Każde dziecko wchodziło pojedynczo ,Pani je witała a mama lub tata dostawali upominek do szkoły - torebkę kawy,czekoladę,ciasteczka i opakowanie chusteczek aby otrzeć łzy  rozstania :). I tyle . Bye,bye ,see you later


Kiedy wróciłam po córkę o 15.15, była cała rozpromieniona. Dowiedziałam się,że cały dzień się bawili  - malowali,tańczyli, bawili się w ogródku w piaskownicy i oglądali także bajki. W czasie krótkiej przerwy dostali poczęstunek w postaci mleka i owoców. Nie wiem jak mała m się z nimi dogadała,ale Pani była zadowolona i powiedziała ,że wszystko jest ok i ,że za jakiś czas córa na pewno zacznie rozumieć i mówić. 


A mi spadł kamień z serca,bo martwiłam się ,że będzie płacz :D


piątek, 26 czerwca 2015

Jak zapisać dziecko do szkoły podstawowej w Anglii

Pora wakacyjna,ale ponieważ zakończyłam wszystkie formalności a propos szkoły dla mojej córki  - postanowiłam opublikować post o tym jak skutecznie zapisać dziecko do angielskiej szkoły podstawowej (primary school).

http://www.ohpopsi.com/


Zacznę od tego ,że o szkole przypomniała mi moja znajoma. Gdyby nie ona, prawdopodobnie przegapiłabym termin składania podań i potem musiałabym to odkręcać.

Od czego zacząć ?



Na początek możemy zapoznać się ze stroną rządową . Następnie przechodzimy na stronę lokalnego councilu i szukamy zakładki SCHOOL ADMISSIONS .

Na stronie councilu znajdziemy po pierwsze informację kiedy nasze dziecko powinno się starać o przyjecie do szkoły i kiedy zacznie rok szkolny. Aby zgłosić nasze dziecko do danej szkoły wypełniamy specjalny formularz,do pobrania ze strony councilu bądź do wypełnienia online. Ja złożyłam wniosek online. Musiałam stworzyć swój profil aby później podglądać na bieżąco postęp mojej sprawy.

Jak wybrać szkołę?  To chyba najtrudniejsze. Można iść po najmniejszej linii oporu i wybrać po prostu trzy najbliżej naszego miejsca zamieszkania. Każda szkoła ma swoją stronę i tam własnie możemy się czegoś o niej dowiedzieć.

 Ja wybrałam szkołę z polecenia. Trudno niestety w sieci znaleźć wiele opinii,często trzeba zdać się na znajomych bądź iść na dni otwarte danej szkoły. Zależało mi na tym aby w klasie było niewiele dzieci ,aby nauczyciel mógł poświecić więcej czasu danemu uczniowi,żeby było bezpiecznie i w miarę blisko.

W formularzu uzupełniamy podstawowe informacje, wybieramy trzy szkoły, wpisujemy dane osobowe dziecka, zaznaczamy czy dziecko wymaga dodatkowej uwagi (special educational needs),kiedy np nie mówi po angielsku. Ja wypełniając formularz nie uzupełniłam tej informacji, zaznaczyłam ,ze nie potrzebuje . Na szczęście później i tak dostajemy formularz tym razem ze szkoły gdzie możemy to uzupełnić.

Na wyniki czekaliśmy 4 miesiące. Info o terminie rozpatrzenia naszych wniosków znajdziemy na stronie councilu. Pocztą przychodzi list ,w którym mamy podane wyniki. Jeśli je akceptujemy musimy poczekać tym razem na list ze szkoły lub odwołać się jeśli nie zgadzamy się z podjętą decyzją.
List ze szkoły przyszedł bardzo szybko. Załączony był dość szczegółowy kwestionariusz. Musieliśmy w nim kolejny raz podać dane naszej córy, zaznaczyć jakimi językami się posługuje, jaką religię wyznaje, jakie wykazuje umiejętności a także napisać w paru zdaniach jak my postrzegamy nasze dziecko (w czym jest dobra, z czym sobie radzi bądź nie).

Dołączone było również zaproszenie na dzień otwarty,aby każdy rodzic mógł spotkać się z przyszłą nauczycielką naszego dziecka,obejrzeć szkołę,klasę i odebrać tzw pakiet startowy ( zawierający informacje na temat planu nauki, mundurków szkolnych itp).

Spotkanie było bardzo sympatyczne. W sali gimnastycznej nauczycielki przygotowały spotkanie prezentację , był poczęstunek dla dzieci i rodziców, każdy nauczyciel opowiedział o tym czym się zajmuje. Później można było przejść do klas i tam mała m oszalała. Klasa wraz z przylegającym ogrodem to jeden wielki plac zabaw . Kolorowo ,mnóstwo zabawek , książeczek , wszelkich pomocy naukowych . W ogródku zielnik ,huśtawki.... Raj dla dziecka. Moja córka nie chciała stamtąd wyjść.

Informacja o tym ,że córka dopiero uczy się angielskiego i niewiele rozumie nie zrobiła na wychowawczyni wielkiego wrażenia. Powiedziała nam tylko ,że to całkowicie normalna sytuacja i aby się nie martwić ,bo bardzo szybko się nauczy. Jest jedynym dzieckiem w klasie ,które nie mówi po angielsku i dzięki temu nauczyciel będzie mógł sprawniej uczyć ją języka.

Została nam tylko wizyta domowa wychowawczyni  i od połowy września zacznie się nowy etap w życiu mojego dziecka. Jak na razie bardzo się cieszy ,że idzie do szkoły. Zobaczymy co we wrześniu :)

Ja z kolei moi czytelnicy wyjeżdżam na miesiąc do Polski . Liczę na to ,że przywiozę stamtąd dużo ciepłych uczuć i pięknych zdjęć.


piątek, 20 marca 2015

Zaćmienie

W ostatniej chwili przypomniałam sobie,że dzisiaj zaćmienie. W ruch aparaty,obiektywy  - minuta na to aby cokolwiek uchwycić. Mistrzostwo to to nie jest ,ale coś widać :)


czwartek, 29 stycznia 2015

Tego to się nie spodziewałam :D

Właśnie skończyłam codzienny trening, wchodzę do sypialni,patrzę przez okno i....


Śniegu w Bedford to ja jeszcze nie widziałam :).
Pozdrawiam moi drodzy czytelnicy

piątek, 23 stycznia 2015

Ceny produktów w Anglii


Witajcie Kochani

Obiecywałam,obiecywałam i w końcu stworzyłam listę ,na razie nie za wielką, z cenami produktów (nie tylko spożywczych) w Anglii. Listę będę co jakiś czas aktualizować.

Ceny spisywane z rachunków z Lidla,Sainsbury's i Tesco

Zapraszam do przeglądania bądź pobierania


Źródło:made-in-china.com

czwartek, 15 stycznia 2015

Tymczasowe prawo jazdy w UK

Stało się ! W końcu mam moje tymczasowe prawko (provisional driving license) i walczę dzielnie za kółkiem po prawej stronie.

Na autostradzie nie wolno jeździć posiadaczom tymczasowego prawa jazdy

1. Kto może wystąpić o takie prawo jazdy kategorii B1?

- w Wielkiej Brytanii należy przebywać dłużej niż 185 dni
- należy mieć skończone minimum 17 lat
- należy spełniać wymogi  zdrowotne  - w okularach ,soczewkach lub bez nich musimy umieć odczytać tablicę rejestracyjną z odległości 20m  (nie przechodzimy żadnych badań lekarskich  - musimy jedynie złożyć oświadczenie)
- nie możemy mieć zakazu prowadzenia
- musimy posiadać dokument tożsamości (dowód bądź paszport)
- musimy posiadać National Insurance Number (numer ubezpieczenia),info jak go otrzymać TUTAJ

2. Jak aplikować?


niedziela, 14 grudnia 2014

Weekendowo

Weekend minął sama nie wiem kiedy. Sobota wypełniona zajęciami szkolnymi mojej córki, potem wizyta u św. Mikołaja organizowana przez PLCA (Stowarzyszenie Kultury i Języka Polskiego). A dzisiaj zakupy i czasu ledwo starczyło na spacer po moim ulubionym okolicznym miasteczku Ampthill.
Ampthill ma szczególne miejsce w moim sercu ,ponieważ tutaj właśnie wybrałam się na pierwszy angielski spacer .

Zaczynam planowanie świątecznej wieczerzy. Kapustę juz mam ,grzyby mam - w tym roku z tymi grzybami to słabo ,bo niestety nie znaleźliśmy ich dużo. Cały czas myślę nad ciastem - czy upiec czy wybrać coś z bogatej angielskiej oferty ciast,które po prostu uwielbiam :).




czwartek, 11 grudnia 2014

Mój pierwszy rok w Anglii

Mija rok odkąd tutaj jestem. Pora na przemyślenia i podsumowania.

Wierzyć się nie chce jak to szybko minęło. Jak zupełnie inaczej odbieram ten kraj teraz kiedy go trochę poznałam.

Jak oceniam po tym czasie angielską rzeczywistość ? Jedziemy :

- tak ,to prawda ,że w Anglii jest praca. Można ją szybko zdobyć, można się z niej utrzymać . Im lepszy Wasz angielski tym lepiej dla Was.
Prawda jest również to ,że  w Anglii łatwo jest pracę stracić.

niedziela, 30 listopada 2014

Telefony w mojej głowie

Po prawie roku pobytu w Anglii nachodzą mnie coraz częściej pewne refleksje ,przemyślenia. Zaczynam dostrzegać pewne sprawy ,które delikatnie rzecz ujmując zaczynają mnie wyprowadzać z równowagi.

Nie jest tego na razie zbyt wiele na szczęście ,ale o jednej rzeczy muszę napisać ,a tym samym może pomóc osobom z podobnym problemem.

Mowa o phone scams  - nękające telefony od przeróżnych firm ,często płatne .

Chyba każdy spotkał się  w Polsce z nachalnymi ankieterami . Nieraz pamiętam siebie jak cedząc przez zęby słowa"tłumaczyłam" pani/panu ,żeby więcej do mnie nie dzwonił,że nie mam czasu itp . Wtedy mnie to trochę denerwowało ,ale zwykle po takiej niezbyt miłej rozmowie wszyscy sobie odpuszczali.

Tu w Anglii tak nie jest. Oj nie - tutaj Twoje NO to MAYBE dla każdego konsultanta/ankietera.


środa, 26 listopada 2014

Sezon świąteczny w UK

Witajcie moi drodzy

Święta za pasem. W Anglii juz od połowy października w sklepach pojawiają się świąteczne ozdoby. Jednym z dni ,na których wielu czeka to dzień, w którym  na ulicach danego miasta następuje uroczyste włączenie dekoracji świątecznych. Od tej pory można uznać sezon świąteczny za otwarty.
Bedford dzisiaj właśnie świętowało zapalenie światełek i o 19.00 wszyscy mieszkańcy Bedford mogli oglądać fajerwerki.
Iluminacje w Bedford

czwartek, 20 listopada 2014

No i nadeszły mgły

Witajcie kochani

Aura się zmieniła. Zrobiło się trochę zimno ,mgliście. Człowiek ma ochotę "gnić" w domu i oddawać się słodkiemu lenistwu.

Wcześnie się robi ciemno ,więc na nasze spacery został czas tylko w weekendy. Zapowiadane jest znaczne ochłodzenie,i może nawet jakiś śnieg :D. Pożyjemy zobaczymy.

Ja tymczasem wyrabiam tymczasowe prawko (niedługo art o tym), w weekend jak nie będzie lać chcemy jechać do największego lasu w promieniu 60mil Thetford Forest, aa i chodzimy z mężem na rehabilitację ,po której zakończeniu spiszę odpowiedni post ,bo jest o czym :P.

Na weekend wklejam fotki ze spaceru wokół jeziora Furzton w Milton Keynes a także portret pewnej gęsi ,która ewidentnie chciała trafić na mojego bloga i na FB :).




czwartek, 6 listopada 2014

Nie taka przeprowadzka straszna...

Witajcie kochani

Ostatnie dni to istne wariactwo. Po paru miesiącach szukania znaleźliśmy w końcu mieszkanie gdzie mam nadzieję pomieszkamy dłuższy czas w ciszy i spokoju. 

Postaram się dzisiaj jak najdokładniej napisać o tym jak się skutecznie przeprowadzić ,jak znieść trudy kontaktu z agencją mieszkaniową i przy okazji nie zwariować. 


http://mrg.bz/FPela3

To co , może od początku...

czwartek, 9 października 2014

Listonosze,kurierzy w UK - czyli jak robić żeby się nie narobić

Witajcie kochani

Mieszkam tu już trochę czasu ,staram się pisać o wszystkim co mnie spotyka. Mało narzekam ,ale to nie znaczy ,że w Anglii wszystko jest super  i cacy.

O służbie zdrowia wrzucam posty jak tylko przyjdzie mi się z nią zmierzyć. Nadal wierzę,że może nie jest tak źle jak ludzie mówią :P.

A dzisiaj postanowiłam opowiedzieć Wam o listonoszach/kurierach w Bedford,bo przyznaję,że potrafią mnie czasami zadziwić.

Zacznę może od tego,że nie mam swojej skrzynki pocztowej. Mieszkam na pierwszym piętrze w kamienicy ,gdzie jest 12 mieszkań (5 nie zamieszkanych). Listonosz poczty nie dostarcza  do rąk własnych tylko rzuca (dosłownie) listy,paczki na stolik w hallu. Dodam ,że drzwi wejściowe nie są zamykane na klucz. Każdy może wejść i przygarnąć sobie naszą przesyłkę. Jeśli ma coś dostarczyć co wymaga podpisu, dzwoni na dole do domofonu. Przepraszam  - daje sygnał. Nie czeka na odpowiedź - nie ma zatem możliwości np poprosić go aby wszedł ani zapytać kto dzwoni :).
Czasem (gdy ma dobry humor) listonosz kiedy nie zastanie nas w domu a ma naszą paczkę  - zostawi awizo. A jeśli mu się nie chce to zostawi paczkę w w/w hallu. A jak paczka zginie ? No przecież to nie problem listonosza :D

Firmy kurierskie są jednak lepsze. Hitem jak dla mnie był kurier ,który po zajechaniu samochodem pod mój dom ,wychylił się z okna i zapytał na migi (mnie stojącą za szybą w pokoju) czy czekam na jakąś przesyłkę. Dobrze,że stałam w oknie  - inaczej możliwe żeby pojechał dalej. Awiza kurierskie są naprawdę przezabawne ,bo okazuje się,że nasza przesyłka (pod nasza nieobecność)  może znaleźć się  na hallu,u sąsiada ,w drugiej klatce/domu , w ogrodzie, przy garażu, a jeśli kurier ma bogatą wyobraźnię istnieje opcja OTHER (inne).

Dzisiaj za to sytuacja ,która stała się przyczynkiem do napisania tego postu.
Dzwoni domofon,a ja w łazience biorę kąpiel. Po dłuższej chwili pukanie do drzwi. Trochę zajęło mi ogarnięcie się. Otwieram w szlafroku  - pan kurier.

- przepraszam, kąpałam się
- działa ci dzwonek od domofonu?
- tak ,działa

chwila zawahania
- na pewno działa dzwonek od domofonu? 
- tak
- no ,bo musiałem wejść na górę 
- widzę,dziękuję 

mina rewelacja - zaskoczenie pomieszane ze złością.
Nosz kurcze blaszka !!! A jak bym była osobą niepełnosprawną to też musiałabym lecieć na dół? A może najlepiej byłoby czekać na kuriera na ulicy od rana. Nie musiałby może w ogóle wychodzić z samochodu - sama znalazłabym swoją przesyłkę na pace

Oj rozpuszczeni ci listonosze/kurierzy....