Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zwyczaje Anglików. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zwyczaje Anglików. Pokaż wszystkie posty

sobota, 3 października 2015

30 powodów ,dla których kocham Anglię

Po prawie dwóch latach czas na mini podsumowania. Myślę,że patrzę na pewne sprawy zdecydowanie bardziej obiektywnie niż wtedy kiedy tutaj przyjechałam,a zatem postanowiłam stworzyć dwie listy  - za co kocham i za co nie cierpię UK.

Dzisiaj ta bardziej optymistyczna :)

ZA CO KOCHAM ANGLIĘ:

- klimat (ciepło przez większość roku)
- mogę przechodzić przez ulicę w dowolnym miejscu
- mogę chodzić po trawnikach
- kiedy zgubię się na szlaku ,pojawię w miejscu gdzie muszę przejść przez jakąś bramę lub znajdę się na czyjejś posesji  nikt nie traktuje mnie jak intruza tylko stara mi się pomóc
- zwierzęta nieodłączną częścią krajobrazu (szlaki biegną przez pastwiska owiec,koni, krów/byków, kóz)
- cisza za oknem w nocy i w weekend (mimo bliskości jednej z głównych obwodnic)
- unikanie niewygodnych tematów (nie chcę odpowiadać,tłumaczyć się  - nie muszę,wystarczy po prostu nie kontynuować tematu)
- nie umaluję się, nie mam stosownej "kreacji " na wyjście z domu  - to nic. Nawet jak wyjdę w bieliźnie nikt nie zwróci na to uwagi . Ważne aby nie być nagim :P
- za minimalne wynagrodzenie można normalnie żyć
- moje wykształcenie nie jest najważniejsze  - najważniejsze są moje umiejętności
- produkty markowe dostępne dla przeciętnego zjadacza chleba
- dbałość o architekturę krajobrazu. Wszystko przycięte ,obsadzone ,przekopane na czas. Robi to ogromne wrażenie. W Polsce tak dba się głownie o duże parki - w Anglii tak dba się nawet o zielone ronda w mieście
- przepięknie zachowane ,często odrestaurowane dwory,pałace, zamki itp. Tak ,wiem ,że Anglia właściwie nie ruszona przez wojnę - ale szacunek za to ,że tak mocno dba się  tutaj o to co pozostało z dawnych czasów
- jeśli mam ochotę poopalać się,obejrzeć sobie cokolwiek w moim przenośnym telewizorze a może nawet pofarbować sobie włosy; w parku,na łące itp  - mogę to zrobić. Jeśli nie robię nic złego  - nikt nie zwróci mi uwagi
- kiedy płacę za produkt np 0.56p i kładę £20 banknot to  nikt nie płacze i nie jest na mnie obrażony,że nie mam drobnych
- kiedy coś mi się zepsuje idę do sklepu i wymieniam to lub dostaję zwrot pieniędzy
- kiedy przymierzam ubrania i wychodzę z przebieralni , obsługa ode mnie zabiera niechciane rzeczy albo donosi mi np inny rozmiar
- dziecku  do lat 16 przysługują darmowe okulary ,a w niektórych przypadkach nawet dwie pary ( o tym niedługo oddzielny post)
 - leki za darmo dla dzieci i seniorów
 - promocje w sklepach PRAWDZIWE !!! Czasem produkt w regularnej cenie np 79.99 dostępny za 24.99 , Buy 2 get 3 (zapłać za 2 weż 3), buy 1 get 1 free (jeden kupisz ,drugi za darmo), half price (pół ceny); clearance, reduced  itp - wyprzedaże produktów kiedy kończy się termin lub kiedy opakowanie jest uszkodzone
- savers - chemia za pół ceny
- funciaki - jeśli dany produkt ,który regularnie kupujesz kosztuje powyżej 1 funta - to jest miejsce dla Ciebie. w zależności od sklepu można dostać pewne towary za 1/5 1/6 regularnej sklepowej ceny. żeby nie było kolorowo - funciaki zawierają cała masę produktów,których absolutnie nie opłaca się kupować bo ich cena regularna wynosi np po 20 kilka p .
- place zabaw - czasami po 5 na jednym osiedlu
 - przychodnie i szkoły na każdym kroku
- właściwie brak szczekających/wyjących psów
- spokój na drogach - uważam ,że Brytyjczycy  nie są najlepszymi kierowcami, ALE  rzadko kiedy szarżują. Są dość cierpliwi,nie wyprzedzają się na potęgę - dzięki zatoczkom tzw zamulacze udostępniają miejsce szybszym od siebie pojazdom ; nie trąbią aż tak (chyba,że w Londynie) - ogólnie rzecz biorąc jazda po brytyjskich drogach jest mało stresująca.
 - apropos powyższego punktu - autostrady,obwodnice, ogólnie rzecz biorąc drogi szybkiego ruchu  - W MEGA DUŻEJ ILOŚCI
 - mogę wejść bez problemu (idąc szlakiem) na pole golfowe,pastwisko, pole, las,często czyjś ogród lub gospodarstwo ,ponieważ właściciel określonego skrawka ziemi udostępnił go turystom - czasami jest to wręcz dziwne przechodzić obok ludzi ,którzy właśnie w swoim ogrodzie jedzą obiad :)
 - za wieczne hello , how are you, awwwww , sorry,thank you, no worries - mimo,ze z czasem wkurza to często pomaga przezwyciężyć niejednego doła.

Moja lista hejtów pewnie będzie pokrywać się częściowo z tą listą, ale to chyba naturalne ,że kij ma dwa końce :)


czwartek, 11 grudnia 2014

Mój pierwszy rok w Anglii

Mija rok odkąd tutaj jestem. Pora na przemyślenia i podsumowania.

Wierzyć się nie chce jak to szybko minęło. Jak zupełnie inaczej odbieram ten kraj teraz kiedy go trochę poznałam.

Jak oceniam po tym czasie angielską rzeczywistość ? Jedziemy :

- tak ,to prawda ,że w Anglii jest praca. Można ją szybko zdobyć, można się z niej utrzymać . Im lepszy Wasz angielski tym lepiej dla Was.
Prawda jest również to ,że  w Anglii łatwo jest pracę stracić.

niedziela, 30 listopada 2014

Telefony w mojej głowie

Po prawie roku pobytu w Anglii nachodzą mnie coraz częściej pewne refleksje ,przemyślenia. Zaczynam dostrzegać pewne sprawy ,które delikatnie rzecz ujmując zaczynają mnie wyprowadzać z równowagi.

Nie jest tego na razie zbyt wiele na szczęście ,ale o jednej rzeczy muszę napisać ,a tym samym może pomóc osobom z podobnym problemem.

Mowa o phone scams  - nękające telefony od przeróżnych firm ,często płatne .

Chyba każdy spotkał się  w Polsce z nachalnymi ankieterami . Nieraz pamiętam siebie jak cedząc przez zęby słowa"tłumaczyłam" pani/panu ,żeby więcej do mnie nie dzwonił,że nie mam czasu itp . Wtedy mnie to trochę denerwowało ,ale zwykle po takiej niezbyt miłej rozmowie wszyscy sobie odpuszczali.

Tu w Anglii tak nie jest. Oj nie - tutaj Twoje NO to MAYBE dla każdego konsultanta/ankietera.


środa, 26 listopada 2014

Sezon świąteczny w UK

Witajcie moi drodzy

Święta za pasem. W Anglii juz od połowy października w sklepach pojawiają się świąteczne ozdoby. Jednym z dni ,na których wielu czeka to dzień, w którym  na ulicach danego miasta następuje uroczyste włączenie dekoracji świątecznych. Od tej pory można uznać sezon świąteczny za otwarty.
Bedford dzisiaj właśnie świętowało zapalenie światełek i o 19.00 wszyscy mieszkańcy Bedford mogli oglądać fajerwerki.
Iluminacje w Bedford

środa, 29 października 2014

Halloweenowy zawrót głowy

Halloween jest 31-ego października ,a w Bedford od dobrego miesiąca we wszystkich marketach półki uginają się od związanych z Halloween gadżetów. Słodycze,ubrania/kostiumy,dekoracje do domu/ogrodu, ciasta ze specjalnym przybraniem i mnóstwo dyń  - do wyboru do koloru.   Z ciekawostek  - są specjalne halloweenowe ubranka nawet dla niemowląt.

Dla Brytyjczyków Halloween to drugie ważne święto zaraz po świętach Bożego Narodzenia.

Mała m jeszcze jest za mała na bieganie po domach za słodyczami ,ale np w piątek jak pogoda dopisze w centrum Bedford odbywa się mini festyn ,gdzie będą dla dzieciaków liczne zabawy,malowanie twarzy itd.  - zatem może  i my tam dołączymy.

Specjalnie dla młodej zakupiłam dynię,która wczoraj wycinałyśmy. W sklepach dostępne są specjalne narzędzia do tego.

Halloween uk

A takie są efekty naszej pracy. Wg projektu mojej córki.

halloween uk

Co z resztkami dyni? 
Pestki wymyłam i uprażyłam - duży M bardzo lubi.
A dla nas wszystkich zrobiłam zupę. 

PRZEPIS NA ZUPĘ DYNIOWĄ:

Proporcje zależą od ilości miąższu jaki mamy. Napiszę zatem składniki  - a każdy i  tak robi wg własnego smaku

Dynia
Ziemniaki (dodaje o 1/4 mniej niż dyni)
Cebula 
Mleko kokosowe
Bulion (tyle żeby przykrył warzywa)
Curry,pieprz, czosnek mielony, chilli,cytryna (do smaku)

Gotujemy tak aby wszystkie warzywa były mięciutkie, doprawiamy i blenderem miksujemy na krem. Idealnie do zupy pasuje groszek ptysiowy, prażone migdały lub ciepłe chrupiące bułeczki (ta 3 opcja pojawiła się u nas).

A zatem WESOŁEGO HALLOWEEN !!!!


czwartek, 9 października 2014

Listonosze,kurierzy w UK - czyli jak robić żeby się nie narobić

Witajcie kochani

Mieszkam tu już trochę czasu ,staram się pisać o wszystkim co mnie spotyka. Mało narzekam ,ale to nie znaczy ,że w Anglii wszystko jest super  i cacy.

O służbie zdrowia wrzucam posty jak tylko przyjdzie mi się z nią zmierzyć. Nadal wierzę,że może nie jest tak źle jak ludzie mówią :P.

A dzisiaj postanowiłam opowiedzieć Wam o listonoszach/kurierach w Bedford,bo przyznaję,że potrafią mnie czasami zadziwić.

Zacznę może od tego,że nie mam swojej skrzynki pocztowej. Mieszkam na pierwszym piętrze w kamienicy ,gdzie jest 12 mieszkań (5 nie zamieszkanych). Listonosz poczty nie dostarcza  do rąk własnych tylko rzuca (dosłownie) listy,paczki na stolik w hallu. Dodam ,że drzwi wejściowe nie są zamykane na klucz. Każdy może wejść i przygarnąć sobie naszą przesyłkę. Jeśli ma coś dostarczyć co wymaga podpisu, dzwoni na dole do domofonu. Przepraszam  - daje sygnał. Nie czeka na odpowiedź - nie ma zatem możliwości np poprosić go aby wszedł ani zapytać kto dzwoni :).
Czasem (gdy ma dobry humor) listonosz kiedy nie zastanie nas w domu a ma naszą paczkę  - zostawi awizo. A jeśli mu się nie chce to zostawi paczkę w w/w hallu. A jak paczka zginie ? No przecież to nie problem listonosza :D

Firmy kurierskie są jednak lepsze. Hitem jak dla mnie był kurier ,który po zajechaniu samochodem pod mój dom ,wychylił się z okna i zapytał na migi (mnie stojącą za szybą w pokoju) czy czekam na jakąś przesyłkę. Dobrze,że stałam w oknie  - inaczej możliwe żeby pojechał dalej. Awiza kurierskie są naprawdę przezabawne ,bo okazuje się,że nasza przesyłka (pod nasza nieobecność)  może znaleźć się  na hallu,u sąsiada ,w drugiej klatce/domu , w ogrodzie, przy garażu, a jeśli kurier ma bogatą wyobraźnię istnieje opcja OTHER (inne).

Dzisiaj za to sytuacja ,która stała się przyczynkiem do napisania tego postu.
Dzwoni domofon,a ja w łazience biorę kąpiel. Po dłuższej chwili pukanie do drzwi. Trochę zajęło mi ogarnięcie się. Otwieram w szlafroku  - pan kurier.

- przepraszam, kąpałam się
- działa ci dzwonek od domofonu?
- tak ,działa

chwila zawahania
- na pewno działa dzwonek od domofonu? 
- tak
- no ,bo musiałem wejść na górę 
- widzę,dziękuję 

mina rewelacja - zaskoczenie pomieszane ze złością.
Nosz kurcze blaszka !!! A jak bym była osobą niepełnosprawną to też musiałabym lecieć na dół? A może najlepiej byłoby czekać na kuriera na ulicy od rana. Nie musiałby może w ogóle wychodzić z samochodu - sama znalazłabym swoją przesyłkę na pace

Oj rozpuszczeni ci listonosze/kurierzy....


wtorek, 28 stycznia 2014

Anglia - pierwsze wrażenia

Ponieważ niedawno stuknął miesiąc jak jestem w Anglii,nadszedł  czas na spisanie moich pierwszych spostrzeżeń dotyczących tego kraju.

Muszę się przyznać,że nastawiona byłam dość pesymistycznie. Całe swoje życie mieszkałam w Gdańsku , blisko morza, rozległych  lasów ,a ponieważ jestem miłośniczką spędzania wolnego czasu na łonie natury, miasto pokroju Bedford nie wróżyło niczego dobrego. Na forach naczytałam się,że jest brzydko , mało zieleni, że nie ma gdzie chodzić itd.
Przyzwyczajona do polskiej mentalności ,do życia w ciągłym biegu byłam niezmiernie ciekawa jak będzie mi się tutaj mieszkać czy faktycznie w Anglii żyje się wolniej,lepiej ...

Zacznę zatem od plusów.