wtorek, 8 marca 2016

Ban na wejście do sklepu w Anglii

Witajcie kochani

Trochę czasu minęło od kiedy cos pisałam. Mam jednak sporo spraw na głowie. Jestem m. in.w trakcie kursu angielskiego a właściwie zdawania już egzaminów (reading juz za mną). Do tego pogoda straszliwa stąd mało możliwości na fajne zdjęcia.

Wczoraj jednak stało się coś o czym słyszałam tylko w opowieściach ,nie wierząc ,że to faktycznie możliwe.

Wybrałam się wczoraj rano na zakupy do jednego z funciaków. Moja córa zażyczyła sobie rękawiczek bez palców. Pomyślałam,że może właśnie w funciaku znajdę coś odpowiedniego i taniego, zważywszy na to ,że młoda wiecznie coś gubi.

Były różne rękawiczki,jednak takich bez palców nie było . Stwierdziłam ,że pójdę do innego sklepu. Przy samym wyjściu drogę zagrodził mi ochroniarz i "poprosił" abym udała sie z nim,nie tłumacząc mi  w ogóle o co chodzi. Stanął przed półką z rękawiczkami i tak zaczęła się moja bardzo nieprzyjemna przygoda :

O - zabrałaś rękawiczki ze stojaka
JA - słucham?! Nie mam żadnych rekawiczek ,możesz sprawdzić moje kieszenie
O - masz je na rekach
JA - to sa moje rekawiczki . Miałam je na sobie wchodząc do sklepu ,możesz to sprawdzić na kamerze
O - nieprawda , widziałem jak chowasz rekawiczkę
JA - nie chowałam tylko wyciągałam z kieszeni swoją rekawiczkę. jedną miałam cały czas na reku a druga była schowana żebym mogła obsługiwać telefon goła ręką. Zobacz sam - te rekawiczki sa używane
O - nieprawda ,ukradłas to
JA - pokaż mi film gdzie kradnę rękawiczki
O - Nie
JA - to wzywaj policję

Ochroniarz zaprowadził mnie do pokoju na zapleczu. Spotkałam tam pracownicę sklepu ,która powiedziała mi z rozbawieniem,że ochroniarz jest nowy i codziennie zatrzymuje bezpodstawnie po 3,4 osoby. Poprosiłam o rozmowę z managerem sklepu, jednak nie chciał w ogóle ze mną rozmawiać. Dosłownie uciekł kiedy poprosiłam go o rozmowę.

Przyjechała policja. Jeden z policjantów poszedł sprawdzić monitoring a policjantka została ze mną. Porozmawiałysmy troche o tej sytuacji . Powiedziała mi ,że niestety to nagminne ,że są wzywani do sklepów i ze najczęściej to fałszywe alarmy. Nadgorliwa ochrona to sól w oku bedfordzkiej policji.

Wrócił policjant z informacją,że wbrew temu co jest napisane na drzwiach sklepu kamera nie działa i nie mozna sprawdzic co się stało. Zostałam przeszukana,a poniewaz nic przy mnie nie znaleziono spisano raport. Policjant potwierdził jedynie,że rękawiczki które mam ze soba sa używane,że widać to na pierwszy rzut oka. Ucieszyłam sie ,że sprawa została rozwiązana ,jednak nie trwało to długo.
dowiedziałam się bowiem od managera ,że nie mogę przychodzić więcej do tego sklepu.

I tu mnie zatkało. Kiedy zapytałam czemu, poinformowano mnie ,że sklep w każdej chwili może podjac decyzje o nie wpuszczaniu do środka danego klienta bez podania powodu.

Kiedy wróciłam do domu napisałam skarge do głównego punktu obsługi klienta. Tam jednak również stwierdzono ,że to decyzja managera sklepu i tyle. Każdemu może zabronić i nie musi podawać powodu :D Zapytanie o podstawy prawne  - jakąs ustawę ,przepis, cokolwiek otrzymałam maila z informacją,że oni już nie będa się ze mna kontaktowac i mam do nich nie pisać.

Paranoja

Sprawę zgłosiłam do biura ochrony praw konsumenta ,jednak mnie mam większych nadziei na logiczna odpowiedź.

Wiecie,tu nie chodzi o to ,że nie moge tam wchodzić. Uważam jednak ,że to niesprawiedliwe aby ktoś na podstawie własnych widzi misie nazywał mnie złodziejem i decydował o tym gdzie moge zrobić zakupy a gdzie nie.

Za to muszę pochwalić zachowanie policji. Byli bardzo grzeczni ,w żadnym momencie nikt nie sugerował ,że coś ukradłam . Skrupulatnie wszystko sprawdzili i zostali ze mną aż do końca rozmowy z managerem aby zapobiec jakimkolwiek niedomówieniom.

A najbardziej rozczarowała mnie postawa samych władz funciaka. Ewidentnie maja gdzieś swoich klientów . Ba - nie mają żadnych skrupułów aby traktowac każdego klienta jako intruza. Ciekawa polityka muszę przyznać. Wyobrażacie sobie taką sytuację w Polsce?

piątek, 1 stycznia 2016

Na podsumowanie roku 2015

Dzisiaj fotkowo.
Po porządkach w zdjęciach z 2015 znalazło się niepublikowane dotychczas małe co nieco. Wklejam zatem i życzę Wam wszystkim dobrego, zdrowego i pełnego wyzwań 2016 !!!!

Rutland Water


Rutland Water

Rutland Water


St Neots, rzeka Ouse

Old Warden

czwartek, 24 grudnia 2015

Wiosenne Święta

Dziś Wigilia.

Za oknem mało zimowo :). W ostatnią sobotę za oknem prawie 17 stopni. Kwiaty kwitną , ptaki śpiewają... prawie wiosna.

W takich właśnie okolicznościach przyrody życzę Wam wszystkim Wesołych Świąt !!!!


poniedziałek, 23 listopada 2015

Ostatnie jesienne

Mróz przyszedł do Bedford. Rano na trawie szron. Czas na ciepłe ubranie, miękkie kocyki i lampkę grzanego wina.

Dzisiaj, na cześć nie tak odległych jesiennych dni, trochę zdjęć. Mam nadzieję,że się wam spodobają. Miejsce : Paxton Pits Nature Reserve . Niebieskie zdjęcie powstało natomiast niedaleko Northampton nad zbiornikiem Pitsford Water. Obydwa miejsca rewelacyjne na spacery ,przez cały rok.








piątek, 6 listopada 2015

Darmowe okulary dla dziecka w UK

Liczyłam się z tym,że moje dziecko przejmie jakąś wadę wzroku po mnie bądź dużym M,ale w głębi duszy miałam nadzieję,że stanie się inaczej.

Niestety. Młoda ma astygmatyzm i jedno oczko jest jak na razie dość słabe. Na badanie wzroku wybrałam się w czasie pobytu w Polsce. Lekarz przepisał okulary , zamówiliśmy je i tak oto mała m weszła do świata okularników.

Okulary przeżyły nasze wędrówki wakacyjne,córa zaakceptowała fakt,że musi nosić coś na twarzy i ogólnie wszystko szło dobrze do czasu kiedy nie poszła do szkoły. Pomimo moich próśb ,aby odkładać okulary do etui w czasie przerw żadna z nauczycielek tego nie dopilnowała i już po paru dniach szkoły, okulary zostały zepsute. Spadły na podłogę w stołówce.

Każdy wie jakie sa ceny okularów w Polsce,szczególnie kiedy potrzebne są specjalistyczne szkła. Zmartwiłam się,że czeka mnie kolejny niemały wydatek. A tu niespodzianka

Okazało się bowiem,że angielski NHS refunduje okulary dzieciom do 16 roku życia. Należy wybrać optyka ,który współpracuje z NHS (angielską służba zdrowia) i umówić się na spotkanie. My wybraliśmy Specsavers.

Jak przebiega cała procedura?

1. Należy umówić się na badanie wzroku. My zasugerowaliśmy lekarzowi ,aby przepisał córce receptę z Polski . Nasz okulista  w Polsce bada całą nasza rodzinę od lat i jestem zadowolona zawsze ze szkieł - chciałam zatem aby nie zmieniać nic skoro mała m dobrze widzi a recepta ma zaledwie 2 miesiące

2. Potem idzie się wybrać oprawki. I tutaj największe zaskoczenie. NHS funduje jedna parę a Specsavers parę dodatkową. Jeśli wybierzemy oprawki,które mają 100% dopłatę  - my płacimy 0 funtów a dostajemy 2 pary nowiutkich okularów. Można także wybrać jakieś markowe oprawki , wtedy należy dopłacić odpowiednio do wartości oprawek. Refundowane 100% oprawki miały cenę regularną (65-85 funtów).

Jedna para okularów jest ubezpieczona (nie ma znaczenia która) przez NHS. Oznacza to ,że w razie uszkodzenia,zgubienia bądź totalnego zniszczenia okularów dostajemy kolejne za darmo.

3. Na okularki czekaliśmy 2 tygodnie.

4. Młoda została także zapisana do eye clinic  - w ciągu roku zostanie zaproszona na badania


wtorek, 13 października 2015

Jeden dzień w Liverpoolu

Jeden dzień w tak dużym mieście to naprawdę niewiele. Co zrobić kiedy mamy niewiele czasu a choć trochę poznać okolice?

Ze swojej strony polecam wybrać się do Doków Alberta. Przepięknie odrestaurowane ,z mnóstwem knajpek cieszą oko wielu turystów. Oprócz pięknych widoków doki oferują mnóstwo atrakcji przede wszystkim kulturalnych.

Do wyboru mamy cztery muzea :
- TATE LIVERPOOL - muzeum sztuki,jedno z największych w UK,darmowe wejście na większość wystaw
- MERSEYSIDE MARITIME MUSEUM - interaktywne muzeum morskie ,darmowe wejście
- BEATLES STORY  - muzeum zespołu The Beatles ,wstęp ok. 15 funtów
- INTERNATIONAL SLAVERY MUSEUM - muzeum niewolnictwa,darmowe wejście

O samej historii doków możecie poczytać  TUTAJ

Miałam również okazję być w World Museum troszkę bliżej centrum. Całkiem ciekawe ,choć nie spodobały mi się nie podświetlane ekspozycje na parterze. Żeby zobaczyć co jest za szybą niejednokrotnie musieliśmy włączać lampki w telefonach. Poza tym zdecydowanie lepsze wrażenie zrobiło na mnie Muzeum Historii Naturalnej w Londynie - może dlatego miałam większe oczekiwania.

Koło doków znajduje się również diabelski młyn - Wheel of Liverpool - przejażdżka dla dorosłego to koszt 9 funtów.





piątek, 2 października 2015

30 powodów ,dla których kocham Anglię

Po prawie dwóch latach czas na mini podsumowania. Myślę,że patrzę na pewne sprawy zdecydowanie bardziej obiektywnie niż wtedy kiedy tutaj przyjechałam,a zatem postanowiłam stworzyć dwie listy  - za co kocham i za co nie cierpię UK.

Dzisiaj ta bardziej optymistyczna :)

ZA CO KOCHAM ANGLIĘ:

- klimat (ciepło przez większość roku)
- mogę przechodzić przez ulicę w dowolnym miejscu
- mogę chodzić po trawnikach
- kiedy zgubię się na szlaku ,pojawię w miejscu gdzie muszę przejść przez jakąś bramę lub znajdę się na czyjejś posesji  nikt nie traktuje mnie jak intruza tylko stara mi się pomóc
- zwierzęta nieodłączną częścią krajobrazu (szlaki biegną przez pastwiska owiec,koni, krów/byków, kóz)
- cisza za oknem w nocy i w weekend (mimo bliskości jednej z głównych obwodnic)
- unikanie niewygodnych tematów (nie chcę odpowiadać,tłumaczyć się  - nie muszę,wystarczy po prostu nie kontynuować tematu)
- nie umaluję się, nie mam stosownej "kreacji " na wyjście z domu  - to nic. Nawet jak wyjdę w bieliźnie nikt nie zwróci na to uwagi . Ważne aby nie być nagim :P
- za minimalne wynagrodzenie można normalnie żyć
- moje wykształcenie nie jest najważniejsze  - najważniejsze są moje umiejętności
- produkty markowe dostępne dla przeciętnego zjadacza chleba
- dbałość o architekturę krajobrazu. Wszystko przycięte ,obsadzone ,przekopane na czas. Robi to ogromne wrażenie. W Polsce tak dba się głownie o duże parki - w Anglii tak dba się nawet o zielone ronda w mieście
- przepięknie zachowane ,często odrestaurowane dwory,pałace, zamki itp. Tak ,wiem ,że Anglia właściwie nie ruszona przez wojnę - ale szacunek za to ,że tak mocno dba się  tutaj o to co pozostało z dawnych czasów
- jeśli mam ochotę poopalać się,obejrzeć sobie cokolwiek w moim przenośnym telewizorze a może nawet pofarbować sobie włosy; w parku,na łące itp  - mogę to zrobić. Jeśli nie robię nic złego  - nikt nie zwróci mi uwagi
- kiedy płacę za produkt np 0.56p i kładę £20 banknot to  nikt nie płacze i nie jest na mnie obrażony,że nie mam drobnych
- kiedy coś mi się zepsuje idę do sklepu i wymieniam to lub dostaję zwrot pieniędzy
- kiedy przymierzam ubrania i wychodzę z przebieralni , obsługa ode mnie zabiera niechciane rzeczy albo donosi mi np inny rozmiar
- dziecku  do lat 16 przysługują darmowe okulary ,a w niektórych przypadkach nawet dwie pary ( o tym niedługo oddzielny post)
 - leki za darmo dla dzieci i seniorów
 - promocje w sklepach PRAWDZIWE !!! Czasem produkt w regularnej cenie np 79.99 dostępny za 24.99 , Buy 2 get 3 (zapłać za 2 weż 3), buy 1 get 1 free (jeden kupisz ,drugi za darmo), half price (pół ceny); clearance, reduced  itp - wyprzedaże produktów kiedy kończy się termin lub kiedy opakowanie jest uszkodzone
- savers - chemia za pół ceny
- funciaki - jeśli dany produkt ,który regularnie kupujesz kosztuje powyżej 1 funta - to jest miejsce dla Ciebie. w zależności od sklepu można dostać pewne towary za 1/5 1/6 regularnej sklepowej ceny. żeby nie było kolorowo - funciaki zawierają cała masę produktów,których absolutnie nie opłaca się kupować bo ich cena regularna wynosi np po 20 kilka p .
- place zabaw - czasami po 5 na jednym osiedlu
 - przychodnie i szkoły na każdym kroku
- właściwie brak szczekających/wyjących psów
- spokój na drogach - uważam ,że Brytyjczycy  nie są najlepszymi kierowcami, ALE  rzadko kiedy szarżują. Są dość cierpliwi,nie wyprzedzają się na potęgę - dzięki zatoczkom tzw zamulacze udostępniają miejsce szybszym od siebie pojazdom ; nie trąbią aż tak (chyba,że w Londynie) - ogólnie rzecz biorąc jazda po brytyjskich drogach jest mało stresująca.
 - apropos powyższego punktu - autostrady,obwodnice, ogólnie rzecz biorąc drogi szybkiego ruchu  - W MEGA DUŻEJ ILOŚCI
 - mogę wejść bez problemu (idąc szlakiem) na pole golfowe,pastwisko, pole, las,często czyjś ogród lub gospodarstwo ,ponieważ właściciel określonego skrawka ziemi udostępnił go turystom - czasami jest to wręcz dziwne przechodzić obok ludzi ,którzy właśnie w swoim ogrodzie jedzą obiad :)
 - za wieczne hello , how are you, awwwww , sorry,thank you, no worries - mimo,ze z czasem wkurza to często pomaga przezwyciężyć niejednego doła.

Moja lista hejtów pewnie będzie pokrywać się częściowo z tą listą, ale to chyba naturalne ,że kij ma dwa końce :)