poniedziałek, 18 maja 2015

Z powrotem

Witajcie drodzy czytelnicy. Wyjazd do Polski i formalności związane z przyszłą szkołą mojej córki skutecznie zabrały mi  możliwość uzupełniania postów na stronie.

W Polsce wypoczęłam , odwiedziłam wszystkich  - to był naprawdę cenny czas dla mnie i mojej pociechy. To był mój najdłuższy wyjazd ,a lada chwila szykuje się jeszcze dłuższy . Najpierw odwiedzę mój rodzinny Gdańsk ,a później jedziemy cała nasza trójką w Karkonosze podreptać po moich najukochańszych górach.

Nie byłabym sobą gdybym zaraz po powrocie nie ruszyła na jakiś spacerek. Wybraliśmy szlak w okolicach wioski Houghton Conquest. Przez ten czas jak mnie nie było wiosna buchnęła pełną parą  i wszędzie jest już zielono  ,a od zapachu kwiatów kręci się w głowie. Jak zwykle zamieszczam trochę zdjęć aby zachęcić wszystkich do wędrówek po Wielkiej Brytanii.

wtorek, 31 marca 2015

Millbrook i chmurkowe szaleństwa

Millbrook to wieś oddalona ok 12km od Bedford. Przebiega przez nią szlak Greensand Ridge,którym to właśnie w niedzielę przyszło nam wędrować. Pogoda była niezwykle kapryśna. Raz słońce,po chwili deszcz a do tego wyjątkowo mocny wiatr. Dzięki niemu właśnie chmury pędziły po niebie tworząc przecudowne pejzaże. Szlak przebiega przez dość zalesiony teren ,więc nie było łatwo znaleźć miejsce z odkrytym widokiem na niebo - na szczęście po drodze znajduje się pole golfowe. W Anglii na większość pól można wchodzić ,często sa wytyczone ścieżki dla wędrowców. Idąc taką własnie ścieżką udało mi się coś uwiecznić.

Sam szlak gorąco polecam.  Jego długośc to 64km - mozna to sobie podzielic na etapy. Nieco więcej o szlaku znajdziecie na http://www.greensandridgewalk.co.uk/


niedziela, 22 marca 2015

Fen Drayton Lakes - kraina jezior

Długo oczekiwana przeze mnie ciepła pogoda. Tegoroczny marzec jest dość zimny,więc dzisiejsze słońce powitałam ze szczególną radością.

Jak juz zapewne wiedzą moi stali czytelnicy, w Anglii jest gdzie spacerować i rezerwatów przyrody jest tutaj mnóstwo. Dzisiaj przyszedł czas na odwiedzenie pięknego miejsca jakim niewątpliwie jest rezerwat Fen Drayton Lakes. Kiedyś żwirownia ,obecnie miejsce wypoczynku . Mnóstwo ścieżek ,w tym również rowerowych i konnych, kryjówek do oglądania ptaków - idealne miejsce na weekendowy rodzinny wypad. Za wstęp do rezerwatu nie są pobierane żadne opłaty . Polecam serdecznie :)

piątek, 20 marca 2015

Zaćmienie

W ostatniej chwili przypomniałam sobie,że dzisiaj zaćmienie. W ruch aparaty,obiektywy  - minuta na to aby cokolwiek uchwycić. Mistrzostwo to to nie jest ,ale coś widać :)


środa, 11 marca 2015

Wiosna ,ach to Ty !

Wiosna zawitała  do Bedford. Wysypało trawniki kolorem. Mają się czym cieszyć oczy ,a i ciało zadowolone,bo temperatury znacznie wzrosły i słonko dogrzewa na każdym kroku.

To uwielbiam w UK,właśnie fakt,że wiosna nadchodzi tak wcześnie.





środa, 25 lutego 2015

Rutland Water - rozeznanie

Wiosna idzie dużymi krokami i niestety odbija się to na samopoczuciu. Ile godzin bym nie spała ciągle mi mało. Pogoda płata figle, raz po 15 stopni ,raz wichura ,deszcz albo przymrozek. W okolicy trawniki zaczynają nabierać barw,już niedługo nastąpi tak długo przeze mnie oczekiwany wysyp kwiatów.

Rutland Water to największy sztuczny zbiornik w Anglii . Część tego jeziora to rezerwat przyrody i zarazem obszar ochrony ptaków. Idealne miejsce na spacer  - choć myślę,że zdecydowanie przyjemniej jest w tym miejscu w letnich miesiącach. Obecnie hula tam wiatr i można nieźle przemarznąć. Rozeznanie jednak zrobione,mam nadzieję,że latem będę mogła przedstawić Wam tę okolice nieco dokładniej. Dzisiaj parę fotek . Niewiele ich napstrykałam ,bo zapomniałam rękawiczek i myślałam,że mi ręce odpadną :).


poniedziałek, 16 lutego 2015

Tatry 2015

Witajcie z powrotem !

Wróciłam cała i zdrowa. Lot powrotny dostarczył mi odrobinę wrażeń - tuż po starcie zatrzęsło porządnie samolotem we wszystkie strony,brrr.

Na południu pełnia zimy. Mieliśmy pełen przekrój pogody - słońce, zadymki śnieżne, trzaskający mróz a nawet odwilż i drobniutki deszcz. Nie udało nam się wszystkiego zrealizować głownie przez busy,które niestety w tym okresie jeżdżą jak jeżdżą. Po 40 minutach czekania w mrozie odechciewało nam się skutecznie większych eskapad :/. Ale co wyszło to wyszło ,swój pierwszy pobyt zimą w górach uznaję za udany. Nie odważyłam się na narty ,ale za to mała m odbyła parę lekcji i najwyraźniej jej się to spodobało - obiecała,że mnie kiedyś nauczy jeździć :D.

Wracam do swojej angielskiej rzeczywistości a Was zapraszam do oglądania fotek.

Widok na Hawrań z Murzasichla