Blog o życiu na emigracji w Anglii. Życie codzienne,trudności,radości i wszystko co jest związane z życiem na obczyźnie. Polacy w Anglii. Staram się przedstawić Anglię trochę od innej strony niż stricte emigracyjnej. Jestem uzależniona od wędrówek ,poznawania nowych miejsc, próbowania lokalnych przysmaków a przede wszystkim od robienia zdjęć.
Etykiety
- atrakcje turystyczne (32)
- Bedford (8)
- czas wolny (44)
- Formalności w Polsce (2)
- formalności w UK (12)
- imprezy (3)
- kuchnia (3)
- Londyn (2)
- Polska (2)
- praca w UK (1)
- shopping (4)
- służba zdrowia w UK (5)
- spacery po UK (38)
- szkoła w UK (2)
- transport (1)
- zwyczaje Anglików (7)
- życie codzienne w UK (18)
piątek, 15 sierpnia 2014
poniedziałek, 11 sierpnia 2014
Ścieżki i szlaki w Anglii
Jak już kiedyś wspomniałam każdy okręg ,hrabstwo jest wręcz poszatkowany ścieżkami spacerowymi . W samym Bedford jest 980 km takich szlaków ! (dla pieszych,do jazdy konnej, szlaków wodnych). Do tego dochodzą jeszcze drogi rowerowe .
Dla wszystkich ,którzy chcą sobie podejrzeć gdzie i jakie są to szlaki wklejam link do mapy urzędowej miasta Bedford MAPA ONLINE.
Szlaki prowadzą często przez czyjeś pola, zagrody a nawet prywatne ogrody. Normą jest przechodzenie przez pastwisko ,na którym pasą się owce,konie,krowy ,a nawet byki. Od razu uprzedzam ,że większość zwierząt jest bardzo bardzo towarzyska :). Konie zazwyczaj od razu podbiegają i chcą być głaskane,młode byki również są bardzo zainteresowane wędrowcami i nie ukrywam,że parę razy serce zabiło mi zdecydowanie mocniej ze strachu :D.
Tutaj kuce spotkane na jednym ze szlaków - postanowiły stanąć dokładnie przy bramce ,którą mieliśmy przejść dalej
czwartek, 7 sierpnia 2014
Sandy & Blunham
Dzisiaj fotki z ubiegłego weekendu . Prawie 12km wędrówki pomiędzy pełnymi uroku miasteczkami Sandy i Blunham niedaleko Bedford. Większość trasy wzdłuż rzeki Ivel .
niedziela, 3 sierpnia 2014
Krewni i znajomi królika
Witajcie moi mili
Dzisiaj troszkę z innej beczki . O znajomych rzecz mowa.
Niedawno doszło do mnie ,ze od momentu kiedy zamieszkaliśmy na Wyspach najbardziej ucierpiało nasze życie towarzyskie. Żeby nie było - i w Polsce nie było fenomenalne,ale tutaj istotnie odczuwamy zmiany.
Nie jestem typem osoby wychwytującej niczym radar dźwięk polskiego języka i pędzącej ku niemu jak ćma do światła. Nie lubię trzymania się z kimś z tytułu poczucia tożsamości rasowej,religijnej czy tez nacjonalistycznej. Oceniam ludzi jako ludzi .Niemniej nasz rozwinięty język ,historia,nawyki i mentalność stawia wysoko poprzeczkę w wyborze znajomych do spędzania razem czasu ,śmiania się z głupot i rozkminiania poważnych dylematów. Polacy są wyjątkowo specyficznym narodem - jesteśmy niewiarygodnie otwarci - doceniłam to dopiero tutaj.
Na jednym z ostatnich spacerów doszliśmy z dużym M do wniosku ,że chyba aby znaleźć "normalnych" znajomych należy chyba dać anons . Może bez sensu się miotać po omacku i wiecznie zawodzić na wszystkich ....
Zamieszczam zatem ogłoszenie. A nuż znajdzie się ten ktoś kto stwierdzi ,że jest to na tyle pokręcone,że ma ochotę w to wejść :P
Dzisiaj troszkę z innej beczki . O znajomych rzecz mowa.
Niedawno doszło do mnie ,ze od momentu kiedy zamieszkaliśmy na Wyspach najbardziej ucierpiało nasze życie towarzyskie. Żeby nie było - i w Polsce nie było fenomenalne,ale tutaj istotnie odczuwamy zmiany.
Nie jestem typem osoby wychwytującej niczym radar dźwięk polskiego języka i pędzącej ku niemu jak ćma do światła. Nie lubię trzymania się z kimś z tytułu poczucia tożsamości rasowej,religijnej czy tez nacjonalistycznej. Oceniam ludzi jako ludzi .Niemniej nasz rozwinięty język ,historia,nawyki i mentalność stawia wysoko poprzeczkę w wyborze znajomych do spędzania razem czasu ,śmiania się z głupot i rozkminiania poważnych dylematów. Polacy są wyjątkowo specyficznym narodem - jesteśmy niewiarygodnie otwarci - doceniłam to dopiero tutaj.
Na jednym z ostatnich spacerów doszliśmy z dużym M do wniosku ,że chyba aby znaleźć "normalnych" znajomych należy chyba dać anons . Może bez sensu się miotać po omacku i wiecznie zawodzić na wszystkich ....
Zamieszczam zatem ogłoszenie. A nuż znajdzie się ten ktoś kto stwierdzi ,że jest to na tyle pokręcone,że ma ochotę w to wejść :P
sobota, 2 sierpnia 2014
wtorek, 29 lipca 2014
Wizyta pielęgniarki środowiskowej - Health Visitor
Parę dni temu odebrałam tajemniczy telefon. Pani chciała rozmawiać z kimś o imieniu mojej córki . Po krótkich wyjaśnieniach okazało się ,że Pani jest z NHS (angielska służba zdrowia) ,jest pielęgniarką środowiskowa i zamierza nas odwiedzić aby porozmawiać o małej m ,ocenić jej stan zdrowia itp.
Dzisiaj odbyła się taka wizyta . Duży M przyjechał z pracy aby również uczestniczyć w spotkaniu. Bałam się poza tym,ze nie poradzę sobie z moim angielskim . Jak zwykle martwiłam się na zapas. Ciekawe czy kiedyś przyjdzie ten dzień kiedy bez żadnego stresu będę wydobywać z siebie słowa :D.
Jak taka wizyta przebiegała? O czym rozmawialiśmy? Już piszę:
Dzisiaj odbyła się taka wizyta . Duży M przyjechał z pracy aby również uczestniczyć w spotkaniu. Bałam się poza tym,ze nie poradzę sobie z moim angielskim . Jak zwykle martwiłam się na zapas. Ciekawe czy kiedyś przyjdzie ten dzień kiedy bez żadnego stresu będę wydobywać z siebie słowa :D.
Jak taka wizyta przebiegała? O czym rozmawialiśmy? Już piszę:
czwartek, 24 lipca 2014
Jedzenie w Anglii - przegląd produktów
Robiąc sobie dzisiaj śniadanie pomyślałam,że czas napisać trochę o produktach spożywczych ,które możemy kupić w UK.
Pamiętam pierwszy kulinarny szok. Kiedy przyjechałam do Anglii przez prawie miesiąc uczyłam się gotowania na nowo :),a konkretnie - przyprawiania. Nic nie smakowało tak jak powinno. Nie,że gorzej,ale inaczej. Szybko zatęskniłam za smakami ,które znałam z Polski. Jestem jednak osobą ,która dość szybko się dostosowuje do zastanych warunków i zamiast popędzić do polskiego sklepu wzięłam byka za rogi i zaczęłam gotować jedynie z angielskich produktów. Miesiąc minął ,a gotowanie przestało mi sprawiać jakiekolwiek problemy.
Jakie produkty mogę jak najbardziej polecić ? Od razu uprzedzam ,że mówię o produktach ze sprawdzonych sklepów o dobrym składzie.
Pamiętam pierwszy kulinarny szok. Kiedy przyjechałam do Anglii przez prawie miesiąc uczyłam się gotowania na nowo :),a konkretnie - przyprawiania. Nic nie smakowało tak jak powinno. Nie,że gorzej,ale inaczej. Szybko zatęskniłam za smakami ,które znałam z Polski. Jestem jednak osobą ,która dość szybko się dostosowuje do zastanych warunków i zamiast popędzić do polskiego sklepu wzięłam byka za rogi i zaczęłam gotować jedynie z angielskich produktów. Miesiąc minął ,a gotowanie przestało mi sprawiać jakiekolwiek problemy.
Jakie produkty mogę jak najbardziej polecić ? Od razu uprzedzam ,że mówię o produktach ze sprawdzonych sklepów o dobrym składzie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

